Wypowiedzi specjalistów ws. katastrofy Tu-154M:
* Tomasz Hypki: Hipoteza wybuchu jest bezsensowna i nie ma pokrycia w żadnych faktach, przede wszystkim w zapisach rejestratorów. Nie ma też żadnego potwierdzenia w stenogramach z kokpitu.
* Paweł Artymowicz: Samolot był po prostu źle pilotowany, w wyniku czego opadł pod poziom pasa startowego (-5m WB) zanim nastapiła pierwsza zdecydowana reakcja pilotów: poprawna próba odejścia awaryjnego na drugi krąg. Nieudana, gdyż za późna. Żaden pilot nie ma najmniejszych złudzeń co do błędu przekroczenia MDA=100m WB (niech nawet będzie ze RW, chociaż to spory bład lotniczy!). Wszyscy oni wiedzą jak bardzo brakowało CRM. Większość pilotów sądzi, że pilot prowadzacy PLF101 świadomie przekroczył Minimum Descent Height. Pewnie chciał zejść do 50 m nad terenem, bo tam miał obiecaną przez kolegów widoczność ziemi (było to niestety nieumyślne przekłamanie informacji, ktora brzmiała "ponizej 50, grubo"; faktycznie było VV=20-30m).
* John Hansman: W czasie wypadku Tupolewa, gdy samolot spadł w las, skrzydło zostało ucięte i zniszczone, zatrzymane przez drzewa. W efekcie samolot zaczął się obracać. Przekoziołkował i z powodu wielu różnych uszkodzeń - rozpadł się.
* Oleg Smirnov: Polska załoga nie była wystarczająco zgrana, nie ćwiczyła wspólnie na symulatorze lotów. Podstawowe błędy techniczne po stronie załogi samolotu - żaden z pilotów nie zareagował na dane o wysokości samolotu. Po przekroczeniu 100 metrów szukali wzrokiem ziemi. Wypatrywanie ziemi, gdy samolot leci w takich warunkach to samobójstwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)