Robbob Robbob
6
BLOG

The Residents - Eskimo

Robbob Robbob Kultura Obserwuj notkę 0
Druga płyta. Zachwycająco ponura.

The Residents - Eskimo
1979 Ralph Records

1. The Walrus Hunt    3:45
2. Birth    4:55
3. Arctic Hysteria    5:50
4. The Angry Angakok    5:34
5. A Spirit Steals A Child    8:55
6. The Festival Of Death    10:22
 
Nieprawdopodobnie intrygujący album. Ponure piękno i niezatarty lęk, takie odczucia budzi we mnie ta płyta. Powyższe słowa zapożyczyłem ze świetnej książki reportażowej pt. „Po Syberii” Colina Thubrona i wydają mi się adekwatne do odczuć, jakie budzi we mnie ta płyta.

Chłód i zimno bijące z płyty wydają się niemal namacalne. Jak wyjaśnia sam zespół, na okładce  płyty: „album ten jest próbą odtworzenia nie tylko ceremonialnej muzyki Eskimosów, ale także żywego kontekstu jej istnienia w postaci eskimoskich opowieści. Chociaż historie są nagrane na płycie, są one opowiedziane wyłącznie za pomocą dźwięku, dostępna jest pisemna relacja, która pomoże Ci docenić tę wyjątkową kulturę. Dla maksymalnej przyjemności, tej płyty należy słuchać w słuchawkach, czytając załączone ustne relacje z tego, co słyszysz. Płyta powinna być odtwarzana w całości i w odpowiedniej kolejności stron. Niezbędny jest zrelaksowany stan umysłu.”

Utwór otwierający pt.  „The Walrus Hunt” jest hipnotyczny, niepokojący. Dźwięki pluskającej wody, wiejącego wiatru, śpiewających Eskimosów i bólu umierającego morsa są tak sugestywne jakby słuchacz przebywał w tym miejscu tu i teraz. Poruszające, a to dopiero początek. W utworze „Birth” w dalszym ciągu wieje lodowaty wiatr, przerwany wysokim dźwiękiem syntezatorowym i jakimś dziwnego rodzaju śpiewem, następnie  zniekształcony głos coś recytuje, po czym słychać głos płaczącego dziecka, jak należy rozumieć, rodzącego się.

Wiatr znowu się wzmaga i tak rozpoczyna się „Arctic Hysteria” z losowo szarpaną gitarą i zniekształconym kobiecym głosem. „The Angry Angakok” kojarzy się z jakąś plemienną uroczystością z dziwnym skandowaniem słów, które chyba nikomu nic nie mówią.  Na swój sposób może to komuś kojarzyć się z „Several Species of Small Furry Animals Gathered Together in a Cave and Grooving with a Pict” Pink Floyd.

Drugą stronę płyty rozpoczyna utwór pt. „A Spirit Steals a Child” i znowu wiatr zmieszany jest tutaj z odgłosem  płaczącego dziecka i jakimś świstem wydawanym przez nie wiadomo kogo. Może są to zwierzątka futerkowe, co znów jest analogią do „„Several Species of Small Furry Animals..”. Później recytacja i  dziwne skandowanie z tętniąca perkusją i przenikliwymi wstawkami syntezatorów.

„The Festival of Death” jest kontynuacją i rozwinięciem wszystkich poprzednich pomysłów, z pięknie narastającym chaosem i bezładem, szczątkowymi melodiami i pojedynczymi nutami eksponowanymi z uporem. Fascynująca kulminacja  tej intrygującej płyty. Nie można przegapić okładki albumu. To pierwszy raz, kiedy pojawia się słynne Eyeball Heads. Prawdziwe dzieło sztuki i to odnosi się zarówno do okładki, jaki i zawartości „muzycznej” tej płyty.

Robbob
O mnie Robbob

Najgorsze jest to, że nie wiem co jest najgorsze

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura