RobertzJamajki RobertzJamajki
157
BLOG

Historia wojsk powietrzno-desantowych (1)

RobertzJamajki RobertzJamajki Rozmaitości Obserwuj notkę 9
Zaczęło się od notki blogera @Godziemby https://www.salon24.pl/u/chris1991/1383644,niemiecki-desant-na-krete-2#comment-26366250 i mojej uwagi: „Wie pan co? Właśnie spowodował pan to, ze popełnię notkę historyczna na temat historii wojsk spadochronowych. Proszę się nie obrazić, ale pan traktuje wiele tematów „po łebkach”, a oddziały desantowe „ataku pionowego”, to naprawdę ciekawy temat. bon, na dniach napiszę.. pozdrawiam „ No to do roboty..
  1. Historia wojsk powietrznodesantowych rozpoczęła się przed drugą wojną światową. Doświadczenia nad wykorzystaniem spadochronów w warunkach bojowych jako pierwszy prowadził Związek Sowiecki. Z jego praktyk korzystała Reichswehra ograniczona postanowieniami traktatu wersalskiego, który m.in. zakazywał posiadania przez Niemcy lotnictwa wojskowego. Dzięki tej współpracy, w ścisłej tajemnicy, na lotnisku w Lipeck tworzono podstawy przyszłej Luftwaffe. Szkolono tu pilotów, testowano nowy sprzęt, w tym spadochrony.

    Część pierwsza – Niemcy

    Teraz, aby czytelnik zrozumiał w jak trudnym temacie będziemy się poruszać muszę poświęcić trochę czasu na wyjaśnienie tego, co stworzyło wojskowego spadochroniarza, a zaczniemy od spadochroniarzy niemieckich formacji desantowych. Spadochron desantowy pozwolił utworzyć formacje wchodzące do walki „manewrem pionowym”. Warto więc poświęcić kilka chwil aby dowiedzieć się jak zbudowany jest desantowy spadochron niemiecki RZ

    To skrót od Ruckenpackung Zwangauslosung, można to przetłumaczyć jako plecowy z wymuszonym otwarciem. Fachowo mówiąc – plecowy z automatycznym otwarciem za pomocą liny desantowej.

    Historyczny, pierwszy RZ1 był szatańską konstrukcją, niebezpieczną i nielogiczną.
    W tym przypadku opinie o wspaniałym niemieckim sprzęcie wojskowym absolutnie się nie sprawdzają.

image

Spadochron RZ1


Historyczni

RZ1 wywodzi się najprawdopodobniej od spadochronu ratowniczego
Heinecke chociaż jest też podobny do włoskiego spadochronu
Salvator. Jednak Heinecke powstał wcześniej bo około roku 1918.
Niemcy nie mogą więc zrzucać odpowiedzialności za ten straszny
pomysł na Włochów.Szatańska konstrukcja RZ1 ignorowała
światowe tendencje w rozwoju spadochronów. Większość
spadochronowych uprzęży zakończona była taśmami nośnymi, do
których mocowano linki nośne czaszy (często za pomocą metalowych
łączników w kształcie owalu lub litery D). Spadochrony Irvina
wyznaczyły dobre i bezpieczne standardy. Niemcy poszli jednak w
odwrotnym kierunku.Uprząż RZ1 nie miała taśm nośnych.
Czasza była mocowana do uprzęży za pomocą 2 lin schodzących się
w odwrócone V, gdzie łączyły się wszystkie linki nośne czaszy.
Nazwijmy je linami nośnymi. Do uprzęży mocowane były metalowymi
karabińczykami zapinanymi na wielkie metalowe łączniki w kształcie
litery D (polskie nazewnictwo określa je jako uszka D). One z kolei
zamocowane były do głównego pasa uprzęży. Skoczek wisiał więc
pod czaszą jak szczeniak lub kot trzymany za skórę. Jakiekolwiek
skuteczne czynności skoczka pod czaszą i przyjęcie bezpiecznej
pozycji do lądowania były wykluczone. Oczywiście uczono pewnych
czynności i manewrów ale ich efekty były mierne. Dlaczego strzelcy
spadochronowi musieli tak wisieć pod czaszą skoro lotnicy mieli
spadochrony ratunkowe podobne do konstrukcji Irvina? Nie słyszałem
wiarygodnej odpowiedzi na to pytanie.Ponadto torba osłona
czaszy RZ1 nie była zamykana. Po prostu nie miała wyłogu
zamykającego (!) Co więcej, po ułożeniu czaszy w osłonie linki
nośne były układane w kółko na wierzchu. Nie były zaplecione w
pętle z taśmy lub gumy bo takich nie było. Linki po prostu leżały
na wierzchu (wow)
Wierzchołek
czaszy nie był wiązany do osłony linką zrywną. Pęd powietrza
mógł więc wyrwać linki i czaszę z osłony w dramatycznie
nieuporządkowany sposób. Tak się też działo, widać to na
zdjęciach z epoki. Było to przyczyną wielu wypadków.Pokrowiec
plecowy, gdzie wkładano osłonę z czaszą i linkami nie był
przymocowany do uprzęży na stałe. Przywiązywano go linkami do
małych uszek D przyszytych do uprzęży.Tak więc uprząż,
czasza, osłona czaszy i pokrowiec plecowy były oddzielnymi
częściami.Lina desantowa długości 6 m zamocowana była do
osłony za pomocą 2 małych uszek D.Na jej drugim końcu
znajdował się karabińczyk, który zaczepiano na linę pokładową
samolotu.Na linie desantowej zamocowana była metalowa zawleczka
zamykająca pokrowiec (plecowy) spadochronu.Podczas składania
spadochronu wszystkie główne części łączono. Uprzęży RZ1
często używano jako elitarnego elementu oporządzenia podczas parad
i uroczystości. Uprząż zapinano za pomocą 2 haków na taśmach
udowych, jednej dużej klamry regulowanej na pasie głównym oraz
jednej małej klamry regulowanej na taśmie piersiowej.Czasza
ze sztucznego jedwabiu koloru białego uszyta była z 28 klinów,
każdy z nich z 4 płatów. Na wierzchołku czaszy znajdował się
tzw. kominek. Linki przechodziły od lin nośnych przez całą czaszę
i kominek i znowu do lin nośnych. Nie były cięte i przyszywane do
obrzeża czaszy. Linki RZ1 były białe jak czasza.Według
danych z epoki czasze spadochronów RZ1, RZ16 i RZ20 miały średnicę
od 7,90 do 8,53 m. Daje to powierzchnie czasz w granicach +/- 60 m2.
Liny desantowe miały długość od ok. 5 do ok. 6 m.Przebieg
skoku z RZ1Po oddzieleniu skoczka od samolotu (wyskoku)
zaczepiona do liny pokładowej lina desantowa napręża się, wyrywa
zawleczkę i otwiera pokrowiec. Z pokrowca wychodzi osłona czaszy.
Spadający skoczek wyciąga linki i czaszę z osłony lub wyrywa je
przedwcześnie pęd powietrza. Jeśli pęd powietrza wyrwie z osłony
linki i czaszę w nieuporządkowany sposób otwarcie może mieć
tragiczny finał. Linki mogą się splątać, mogą zostać
przerzucone przez czaszę, czasza może się wywinąć na lewą
stronę. Zależnie od szczęścia skoczka. Jeśli wszystko przebiega
poprawnie powietrze wypełnia czaszę i napręża linki. Osłona i
lina desantowa zostają przy samolocie. Wisząc jak szczeniak
trzymany za skórę skoczek opada ku ziemi. Ciężki, forsowny
trening fizyczny daje mu szansę na lądowanie bez obrażeń.Siły
przy otwarciu mogły być nieprzyjemne ale nie mogły być
dramatycznie duże. Wystarczy zbadać uprząż RZ1.Taka
uprząż nie mogła wytrzymać wielkich sił przy otwarciu. Dlatego
szarpnięcie przy otwarciu nie mogło być zbyt potężne.Jak
łatwo rozpoznać RZ1?To proste. Uprząż jest zapinana na 2
haki udowe i 2 klamry (duża w pasie i mała na piersiach) a na
pokrowcu spadochronu na plecach skoczka widać ułożoną w pionowe
linie linę desantową. Jest ułożona po prawej stronie pokrowca.
Liny nośne wychodzą po obu bokach z dołu pokrowca i biegną do
dużych klamer D w pasie po obu bokach. To najprostsza metoda
rozpoznania.RZ1 mógł powstać już ok. roku 1933, używany
był głównie w latach 1936 – 1939 ale na filmie z desantu na
Holandię widać zarówno RZ16 jak i RZ1. Wiele też wskazuje na to,
że RZ1 były jako uzupełnienie sprzętowe używane aż do skoku na
Kretę włącznie. ..

image

Spadochron RZ16 z wyposażeniem


RZ16 był rozwinięciem RZ1. Wprowadzono zmianę konstrukcyjną, która znacznie poprawiła bezpieczeństwo skoku. Zamknięto osłonę czaszy (torbę-osłonę) a linki zapleciono w tekstylnych pętlach. Czasza była więc zamknięta w osłonie aż do całkowitego wyplecenia się linek nośnych. Wyplecenie ostatnich dwóch wplotów linek otwierało osłonę czaszy. Ta najważniejsza zmiana powodowała, że spadochron otwierał się w bardziej uporządkowany i bezpieczny sposób oraz mniej dynamicznie. Powietrze nie wyrywało w nieładzie kupy szmat i linek jak w RZ1. W RZ16 proces otwarcia był już cywilizowany.

Uprząż RZ16 była zapinana na 2 haki udowe i 2 klamry regulowane (dużą w pasie i małą na piersiach), nie miała taśm nośnych. Czasza była mocowana do uprzęży za pomocą 2 lin schodzących się w odwrócone V, gdzie łączyły się wszystkie linki nośne czaszy. Nazwijmy je linami nośnymi. Do uprzęży mocowane były metalowymi karabińczykami zapinanymi na wielkie metalowe uszka D, karabińczyki zabezpieczano przed przypadkowym wypięciem małymi śrubkami. Uszka D zamocowane były do głównego pasa uprzęży.

Liny nośne czaszy były dwie podwójnie złożone. Wykonywano je w następujący sposób. Dłuższy odcinek liny przeciągano przez oczko karabińczyka i składano na pół. Tworzyło to krótszą linę podwójnie złożoną. Na jej obu końcach pleciono pętle, do których mocowano później linki nośne czaszy. Tą podwójnie złożoną linę nośną z 2 pętlami na końcu zszywano razem. W ten sposób wykonane dwie liny, prawą i lewą łączono nieco poniżej końcowych pętli. Tak powstawał zespół 2 lin nośnych złączonych w odwrócone V z 4 pętlami do mocowania linek przy wierzchołku V.
Skoczek tak samo jak w RZ1, wisiał pod czaszą jak szczeniak lub kot trzymany za skórę. Jakiekolwiek skuteczne czynności skoczka pod czaszą i przyjęcie bezpiecznej pozycji do lądowania były wykluczone. Uczono pewnych czynności/manewrów ale ich efekty były mierne.

Torba/osłona czaszy RZ16 była zamykana za pomocą wyłogu zamykającego. Dwa wploty linek nośnych zabezpieczały wyłóg zamykający w pozycji zamkniętej. Wierzchołek czaszy nie był wiązany do osłony linką zrywną. Ze zrywką byłoby bezpieczniej ale i tak proces otwarcia spadochronu był uporządkowany, czasza była wyciągana z osłony po całkowitym wypleceniu się linek nośnych. Naprężone linki uwalniały i wyciągały czaszę z osłony po czym czasza wypełniała się. W stosunku do szatańskiego RZ1 był to milowy krok w kierunku bezpiecznego desantowania.

Pokrowiec plecowy, gdzie wkładano osłonę z czaszą i linkami był doszyty do uprzęży na stałe. Spadochron można było podzielić na następujące podstawowe części :
– uprząż z doszytym pokrowcem plecowym
– czaszę z linkami i linami nośnymi zakończonymi karabińczykami ( karabińczyki mocujące liny nośne do uszek D uprzęży zdejmowano po odkręceniu zabezpieczających je śrubek )
– osłonę czaszy z liną desantową

Lina desantowa długości ok. 5 m ( źródła podają od 4,9 do 5,36 m ) była na stałe doszyta do wierzchołka osłony za pomocą tekstylnej pętli. Na jej drugim końcu znajdował się karabińczyk, który zaczepiano na linę pokładową samolotu. Karabińczyk liny posiadał odchylany bezpiecznik zabezpieczający przed przypadkowym wypięciem. Na linie desantowej zamocowana była metalowa zawleczka o długości 54 mm zamykająca pokrowiec (plecowy) spadochronu.

RZ16 można było składać nie odczepiając czaszy od uprzęży ale zawsze można było to zrobić tak jak w RZ1.

Do parad nie używano uprzęży RZ16 z pokrowcami, na zdjęciach z epoki widać uprzęże RZ1 bez pokrowców (dobre).

Czasza ze sztucznego jedwabiu koloru białego uszyta była z 28 klinów, każdy z nich z 4 płatów. Na wierzchołku czaszy znajdował się tzw. kominek. Średnice kominków wynosiły od ok. 55 do ok. 81 cm. Linki przechodziły od lin nośnych przez całą czaszę i kominek i znowu do lin nośnych. Nie były cięte i przyszywane do obrzeża czaszy. Linki RZ16 były białe jak czasza.

Są znawcy podejrzewający, ze część RZ16 miała czasze w kamuflażu, które później montowano do RZ20. Tłumaczą to dużą ilością zdjęć czasz w kamuflażu nad Kretą oraz bardzo małą ilością zdjęć w uprzężach RZ20 przed skokiem. Przegląd zdjęć potwierdza bardzo małą liczbę fotografii spadochroniarzy w spadochronach RZ20 przed skokiem na Kretę oraz potwierdza wielką liczbę kamuflowanych czasz nad Kretą.
Jedno z zachodnich źródeł podaje, że występowały też czasze RZ16 w kolorze zielonym, czarnym, piaskowym.

Według danych z epoki czasze spadochronów RZ1, RZ16 i RZ20 miały średnicę od 7,90 do 8,53 m. Daje to powierzchnie czasz w granicach +/- 60 m2. Biorąc pod uwagę wagę ówczesnego skoczka oraz jego forsowne szkolenie, bezpieczne lądowanie nie powinno stwarzać problemów. Pamiętajmy jednak, ze Niemcy lądowali jednak podwieszeni jak pieski za skórę i to stwarzało największe zagrożenie.

Wypełnienie czaszy następowało ok. 30 m pod samolotem. Źródła opisujące spadochrony II wojny też nie zawierają dokładnych danych technicznych otwarcia. Analiza budowy i działania tych spadochronów potwierdza możliwość wykonania skoku z wysokości mniejszej niż 100m. Moim zdaniem skok z 70-80m był na 100% możliwy. Przekazy o skokach na Kretę z 80m uważam za realne a skok z takiej wysokości z RZ bezpieczny. Bezpieczny na tyle, na ile można z czymś takim bezpiecznie wylądować.

Przebieg skoku z RZ16

Po oddzieleniu skoczka od samolotu zaczepiona do liny pokładowej lina desantowa napręża się, wyrywa zawleczkę i otwiera pokrowiec ( zawleczka wychodzi z pętli zamykającej po zerwaniu zrywki zabezpieczającej przed przedwczesnym otwarciem pokrowca ). Z pokrowca wychodzi osłona czaszy. Spadający skoczek wyciąga – wyplata linki nośne z tekstylnych pętli. Ostatnie dwa wploty linek wychodząc z pętli tekstylnych pozwalają na otwarcie osłony. Naprężone linki wyciągają czaszę z osłony. Czasza wypełnia się. Osłona i lina desantowa zostają przy samolocie. Wisząc jak kotek trzymany za skórę skoczek opada ku ziemi. Ciężki, forsowny trening fizyczny daje mu szansę na lądowanie bez obrażeń.

Siły przy otwarciu RZ16 musiały być mniejsze niż przy otwarciu RZ1, decydował o tym lepszy system otwarcia.

Jak łatwo rozpoznać RZ16 ?

Uprząż jest zapinana na 2 haki udowe i 2 klamry, dużą w pasie i małą na piersiach, taśma piersiowa była dużo cieńsza od pasa głównego uprzęży. Na pokrowcu spadochronu na plecach skoczka widać ułożoną w poziome linie linę desantową. Jest ułożona poziomo na górnym wyłogu pokrowca, od boku do boku. Liny nośne wychodzą po obu bokach pokrowca. Najczęściej od góry ale nie miało to znaczenia, mogły być ułożone również od dołu. Pokrowiec był doszyty do uprzęży. Jest to dobrze widoczne. Patrząc od tyłu widać tkaninę pokrowca naszytą wysoko na taśmy uprzęży krzyżujące się na plecach skoczka oraz kieszonkę na karabińczyk liny desantowej naszytą na środku.

RZ16 były używane podczas operacji spadochronowych do skoku na Kretę włącznie. Problem podczas skoków bojowych z RZ16 stanowił sposób zapinania uprzęży ( zbyt długi czas potrzebny na oswobodzenie się z niej po lądowaniu ) oraz sposób podwieszenia skoczka pod czaszą budzący zgrozę i śmiech zarazem. Po RZ16 do użytku wszedł RZ20.


image

Czasza spadochronu RZ20 z kamuflażem

Opis

RZ20 jest w części podobny do publikowanego wcześniej opisu RZ16.
Jest to udoskonalony następny model spadochronu desantowego.
Najważniejsze zmiany poczyniono w budowie uprzęży. Zastosowano 4
szybkowyczepne zamki. RZ20 to ostatni model spadochronu
desantowego RZ o czaszy klasycznej okrągłej. Po złych
doświadczeniach z RZ16, które pokazały, że żołnierz powinien
szybciej uwolnić się z uprzęży, zastosowano specjalne zamki taśm
uprzęży. 4 zamki szybkowyczepne wystarczyło nacisnąć z obu boków
aby rozpiąć uprząż. Uwolnienie się z uprzęży zajmuje w
przypadku RZ20 tylko kilka sekund. Uprząż RZ20 była
zapinana na 2 zamki udowe, 1 zamek pasa głównego i 1 zamek taśmy
piersiowej. Taśma piersiowa była tej samej konstrukcji i szerokości
co taśmy udowe. Czasza była mocowana do uprzęży za pomocą 2 lin
schodzących się w odwrócone V, gdzie łączyły się wszystkie
linki nośne czaszy. Nazwijmy je linami nośnymi. Do uprzęży
mocowane były metalowymi karabińczykami zapinanymi na wielkie
metalowe uszka D, karabińczyki zabezpieczano przed przypadkowym
wypięciem małymi śrubkami.Uszka D zamocowane były do
głównego szerokiego pasa uprzęży. Jest on skonstruowany z taśmy
węższej ( tej szerokości co pozostałe ) oraz szerszej stanowiącej
podkładkę. Zamek szybkowyczepny przymocowany jest do taśmy
węższej. Klamra zatrzaskiwana w zamku również.Liny nośne
czaszy były dwie podwójnie złożone. Wykonywano je w następujący
sposób. Dłuższy odcinek liny przeciągano przez oczko karabińczyka
i składano na pół. Tworzyło to krótszą linę podwójnie
złożoną. Na jej obu końcach pleciono pętle, do których mocowano
później linki nośne czaszy. Tą podwójnie złożoną linę nośną
z 2 pętlami na końcu zszywano razem. W ten sposób wykonane dwie
liny, prawą i lewą łączono nieco poniżej końcowych pętli. Tak
powstawał zespół 2 lin nośnych złączonych w odwrócone V z 4
pętlami do mocowania linek przy wierzchołku V.Torba/osłona
czaszy RZ20 była zamykana za pomocą wyłogu zamykającego. Dwa
wploty linek nośnych zabezpieczały wyłóg zamykający w pozycji
zamkniętej. Wierzchołek czaszy nie był wiązany do osłony linką
zrywną. Ze zrywką byłoby bezpieczniej ale i tak proces otwarcia
spadochronu był uporządkowany, czasza była wyciągana z osłony po
całkowitym wypleceniu się linek nośnych. Naprężone linki
uwalniały i wyciągały czaszę z osłony po czym czasza wypełniała
się. Czasza w kamuflażu rozkwitała na niebie.Pokrowiec
plecowy, gdzie wkładano osłonę z czaszą i linkami był doszyty do
uprzęży na stałe. Spadochron można było podzielić na
następujące podstawowe części :- uprząż z doszytym
pokrowcem plecowym- czaszę z linkami i linami nośnymi
zakończonymi karabińczykami ( karabińczyki mocujące liny nośne
do uszek D uprzęży zdejmowano po odkręceniu zabezpieczających je
śrubek, były też karabińczyki bez zabezpieczenia )- osłonę
czaszy z liną desantowąLina desantowa długości ok. 5 m (
źródła podają od 4,9 do 5,36 m ) była na stałe doszyta do
wierzchołka osłony za pomocą tekstylnej pętli. Na jej drugim
końcu znajdował się karabińczyk, który zaczepiano na linę
pokładową samolotu. Karabińczyk liny posiadał odchylany
bezpiecznik zabezpieczający przed przypadkowym wypięciem. Na linie
desantowej zamocowana była metalowa zawleczka o długości 54 mm
zamykająca pokrowiec (plecowy) spadochronu.RZ20 da się
złożyć nie odczepiając czaszy od uprzęży. W razie potrzeby
łatwo czaszę odczepić odkręcając śrubki zabezpieczające
karabińczyki lin nośnych i wyczepiając karabińczyki z uszek
D.Maskująca czasza ze sztucznego jedwabiu uszyta była z 28
klinów, każdy z nich z 4 płatów. Zdjęcia pokazują ładny
kamuflaż czaszy. Na wierzchołku czaszy znajdował się tzw.
kominek. Średnice kominków wynosiły od ok. 55 do ok. 81 cm. Linki
przechodziły od lin nośnych przez całą czaszę i kominek i znowu
do lin nośnych. Nie były cięte i przyszywane do obrzeża czaszy.
Linki RZ20 były białe lub zielone. Wiele źródeł podaje, że
RZ20 zostały po raz pierwszy użyte w czasie desantu na
Krecie.Dziwne jest to, że na większości zdjęć z epoki
żołnierze sfotografowani przed skokiem mają na sobie RZ16. Na
niebie nad Kretą widać natomiast kamuflowane czasze na wielu
zdjęciach. Jest więc możliwe, że część RZ16 otrzymała nowe
kamuflowane czasze. Według danych z epoki czasze
spadochronów RZ1, RZ16 i RZ20 miały średnicę od 7,90 do 8,53 m.
Daje to powierzchnie czasz w granicach +/- 60 m2. Biorąc pod uwagę
wagę ówczesnego skoczka oraz jego forsowne szkolenie, bezpieczne
lądowanie nie powinno stwarzać problemów. Niemcy lądowali jednak
podwieszeni jak pieski/kotki za skórę i to stwarzało największe
zagrożenie.Czasze spadochronów RZ składano w specjalny
sposób formując tzw. kieszenie powietrzne z klinów czaszy.
Prawidłowo złożone obrzeże czaszy w 4 grupy klinów oraz
kieszenie powietrzne zapewniały bardzo szybkie wypełnienie czaszy
powietrzem. Wypełnienie czaszy następowało ok. 30 m pod samolotem.
Analiza budowy i działania tych spadochronów potwierdza możliwość
wykonania skoku z wysokości mniejszej niż 100m. Przekazy o skokach
na Kretę z 80m uważam za realne a skok z takiej wysokości z RZ
bezpieczny. Bezpieczny na tyle, na ile można z czymś takim
bezpiecznie wylądować.Przebieg skoku z RZ20Po
oddzieleniu skoczka od samolotu zaczepiona do liny pokładowej lina
desantowa napręża się, wyrywa zawleczkę i otwiera pokrowiec (
zawleczka wychodzi z pętli zamykającej po zerwaniu zrywki
zabezpieczającej przed przedwczesnym otwarciem pokrowca ). Z
pokrowca wychodzi osłona czaszy. Spadający skoczek wyciąga –
wyplata linki nośne z tekstylnych pętli. Ostatnie dwa wploty linek
wychodząc z pętli tekstylnych pozwalają na otwarcie osłony.
Naprężone linki wyciągają czaszę z osłony. Czasza wypełnia
się. Osłona i lina desantowa zostają przy samolocie. Wisząc jak
szczeniak trzymany za skórę skoczek opada ku ziemi. Ciężki,
forsowny trening fizyczny daje mu szansę na lądowanie bez obrażeń.
Po wylądowaniu, skoczek skaczący z RZ20 może łatwo i bardzo
szybko uwolnić się z uprzęży co znacznie zwiększa jego szanse na
przeżycie.Siły przy otwarciu RZ20 były identyczne jak przy
RZ16. Tak samo jak w przypadku innych RZ uprząż RZ20 również nie
mogła wytrzymać wielkich sił przy otwarciu.Pewien
zagraniczny instruktor spadochronowy skoczył z RZ20 kilka lat temu.
RZ20 był własnością kolekcjonera. Otwarcie było prawidłowe i
szybkie. Natomiast opadanie pod czaszą skoczek wspomina bardzo źle.
Czasza miała tendencje do ciągłych wahań, których nie udało się
zatrzymać. Lądowanie było okropne bo w silnym wahnięciu i bolało.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że RZ20 nie był produkowany dla
wielkich facetów z naszych czasów a tkanina miała swoje lata.
Licząc od daty produkcji 1942 kilka lat miała na karku.Jak
łatwo rozpoznać RZ20 ?Uprząż jest zapinana na 4 zamki
szybkowyczepne. 2 udowe, 1 piersiowy i 1 na pasie głównym. Taśma
piersiowa jest szerokości udowych. Na pokrowcu spadochronu na
plecach skoczka widać ułożoną w poziome linie linę desantową.
Jest ułożona poziomo na górnym wyłogu pokrowca, od boku do boku.
Liny nośne wychodzą po obu bokach pokrowca. Najczęściej od góry
ale nie miało to znaczenia, mogły być ułożone również od dołu.
Pokrowiec był doszyty do uprzęży. Jest to dobrze widoczne. Patrząc
od tyłu widać tkaninę pokrowca naszytą na taśmy uprzęży
krzyżujące się na plecach skoczka oraz kieszonkę na karabińczyk
liny desantowej naszytą z boku po prawej stronie. Pokazują to
zdjęcia. W RZ16 kieszonka jest na środku.RZ20 były na
wyposażeniu do końca wojny. Był to najbardziej zaawansowany model
wśród spadochronów RZ z okrągłą czaszą. Problemem był w
dalszym ciągu sposób podwieszenia skoczka pod czaszą budzący
zgrozę i śmiech zarazem. Wyeliminowano niebezpieczne otwarcie ( RZ1
) oraz trudną do zdjęcia uprząż ( RZ1 i 16 ). Zastosowano
maskującą czaszę. Czemu hitlerowcy uparcie trwali przy tym
strasznym sposobie podwieszenia skoczka ? Tego żadne źródło nie
potrafi wyjaśnić. Jeszcze w tym odcinku, dla porównania:Najgorszym
rozwiązaniem były haki amerykańskiego T5 wraz z nieszczęsnym
pasem do mocowania pokrowca spadochronu zapasowego. Przez to świństwo
utopiło się wielu skoczków na zrzutowiskach Normandii. Uwolnić
się szybko z uprzęży T5 to marzenie, chyba, że skoczek nie zabrał
zapasowego. Tak część zrobiła. Przed Market Garden Amerykanie
nerwowo przerabiali T5 na wersję z zamkiem centralnym.Ale
strasznego pasa mocującego pokrowiec „zapasu” Amerykanie nie
zmienili do dziś. Na szczęście spadochron zapasowy podczas skoku
bojowego jest wyposażeniem opcjonalnym. (historia alianckich wojsk
spadochronowych, w tym Polskiej Brygady, to jest temat na osobny
notkę, bo dzisiaj o Hitlersynach)
Po
takim dość obrazowym przedstawieniu wczesnego spadochronu
desantowego typu RZ można opowiadać dalej, ale to już w następnym
odcinku..

CDN
RobertzJamajki

zrodla: spadochrony desantowe


moj blog


Pierwsza Nagroda w konkursie na najlepsze opowiadanie o Powstaniu Warszawskim organizowane przez salon24.pl za 2014 rok Zapraszam na mój blog: https://robertzjamajkisite.wordpress.com/

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości