To miała być notka o rozpadaniu się platformy. Ale wydarzenia feralnego piątku spowodawały, że postanowiłem nieco ją rozbudować i dać pod rozwagę strategiczne i polityczne umiejętności Jarosława Kaczyńskiego.
Część pierwsza - rozbijanie PO
Właściwie od początku kadencji słyszymy ciągle o rozpadaniu się PO. PO rozpadała się bo przegrała wybory, PO rozpadała się bo nie stworzyła koalicji, PO rozpadała się bo cwaniacy chcą do żłobu, PO rozpadała się bo wychodził z niej Rokita albo Olechowski albo Palikot...
PO była chyba rzeczywiście bliska rozpadu na początku kadencji. Jednak Kaczyński źle to rozegrał i stracił szanse na rządzenie samemu. Ale także na rządzenie z platformą, bo Tusk tak się utraty władzy przestraszył, że raczej pójdzie na rządy z SLD niż z PiS.
Wszelkie, często się ostatnio pojawiające rozważania na temat polityków odchodzących z PO są bez sensu nie dlatego, że PO jest wewnętrznie spójna tylko dlatego, że ludzie z platformy zwyczajnie nie mają dokąd pójść. Cwaniacy nie odejdą, bo rząd koalicyjny może w każdej chwili upaść a wtedy zostaną na lodzie. Politycy z ambicjami nie odejdą także, bo Kaczyński pokazał, że najmniejszy przejaw ambicji i własnej woli wycina równo z trawą. Rozstanie z Markiem Jurkiem to ostatni z szeregu licznych dowodów. Co by miał Rokita robić w PiS? Potakiwać Gosiewskiemu? Już szybciej Marek Jurek trafi do PO.
Jutro część druga o tym, jak Kaczyński zawalił przystawki.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)