Po inwazji na Związek Radziecki Niemcy już w lipcu 1941 r. zorganizowali na terenie zabudowań dawnego kołchozu "Karl Marks" we wsi Mały Trościeniec obóz przejściowy dla radzieckich jeńców wojennych.
Wziętych do niewoli czerwonoarmistów przetrzymywano tam w fatalnych warunkach sanitarnych i bytowych, wskutek czego jeńcy setkami umierali z powodu głodu i wycieńczenia.
Funkcję komendanta obozu pełnili SS-Obersturmführer Gerhard Maywald (od maja do października 1942) oraz SS-Unterscharführer Heinrich Eiche (od października 1942 do jesieni 1943)
Z chwilą rozpoczęcia przez "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej" podjęta została decyzja o przekształceniu dotychczasowego obozu jenieckiego w Małym Trościeńcu w obóz zagłady służący do eksterminacji Żydów.
I tu dochodzimy do kartki z kalendarza
W nowej formule obóz zaczął funkcjonować od 10 maja 1942 r., gdy przywieziono tam pierwszy transport wiedeńskich Żydów .
Od tej pory pociągi pełne mężczyzn, kobiet i dzieci przeznaczonych do natychmiastowej likwidacji przybywały do Małego Trościeńca dwa razy w tygodniu – w każdy wtorek i piątek.
Transporty przybywały zwykle do Mińska między godziną 4:00 a 7:00 rano.
Na tamtejszym dworcu towarowym Niemcy dokonywali "selekcji", wybierając z tłumu od 20 do 80 młodych mężczyzn, których chwilowo oszczędzano celem zatrudnienia w komandach roboczych działających na terenie obozu lub w mińskim getcie.
Pozostałych Żydów uspokajano fałszywymi zapewnieniami, że zostali przywiezieni do Mińska celem osiedlenia i zatrudnienia w miejscowych przedsiębiorstwach.
Jeszcze na dworcu Niemcy odbierali wszystkim przywiezionym bagaże, dokumenty, pieniądze oraz cenne przedmioty osobiste, łudząc ich jednocześnie, że przedmioty te zostaną im oddane w niedługim czasie.
Następnie ładowano Żydów na samochody ciężarowe i wywożono w kierunku Małego Trościeńca.
Począwszy od sierpnia 1942 pociągi przywożące skazanych na zagładę Żydów zatrzymywały się na prowizorycznej, zakończonej ślepym torem, stacji kolejowej, którą zbudowano bezpośrednio na terenie obozu – celem usprawnienia eksterminacji.
W Małym Trościeńcu – w przeciwieństwie do pozostałych niemieckich obozów zagłady – nie wybudowano stałych instalacji służących uśmiercaniu ludzi.
Żydów przywożono zazwyczaj na pobliskie uroczyska Błahouszczyna i Szaszkouka i tam rozstrzeliwano.
Przed uśmierceniem ofiary zmuszano, by rozebrały się do naga. Następnie Żydów prowadzono nad przygotowane uprzednio groby i mordowano strzałem w tył głowy.
Celem zagłuszenia strzałów i krzyków Niemcy puszczali w trakcie egzekucji muzykę z gramofonu, wzmocnioną w dodatku przez głośniki.
Począwszy od czerwca 1942 w ramach akcji eksterminacyjnej prowadzonej w Małym Trościeńcu Niemcy wykorzystywali również ruchome komory gazowe.
Niektórych Żydów umieszczano w specjalnych ciężarówkach i gazowano spalinami w drodze do Małego Trościeńca.
Następnie w lasach Błahouszczyna i Szaszkouka więźniowie opróżniali ciężarówki, wrzucając ciała do przygotowanych wcześniej masowych grobów.
W maju 1943 gazowano w ten sposób nawet do 500 ludzi dziennie.
Ruchome komory gazowe pełniły jednak zasadniczo funkcję pomocniczą, gdyż większość Żydów przywożonych do Małego Trościeńca rozstrzelano w pobliskich lasach.
Liczby zamordowanych nie da się określić. Na pewno były to tysiące, w tym co najmniej 55 000 Żydów przywiezionych z terytorium III Rzeszy oraz Protektoratu Czech i Moraw.
Wśród zamordowanych w tym obozie była między innymi Alma Johanna Koenig - austraicka pisarka, autorka znanego u nas "Boskiego Nerona".
Deportowana, zgineła w obozie 1 czerwca 1942 r.

W zasadzie zbrodniarze poza nielicznymi przypadkami nie ponieśli odpowiedzialności.
Korzystałem z wikipedii i innych źródeł.





Komentarze
Pokaż komentarze