Książki, które polecam albo nie.Książki, które przeczytałem (sierpień 2014 - listopad 2014)
Jo Nesbo "Syn" (Wydawnictwo Dolnośląskie)
Autora kryminału nie trzeba przedstawiać, bo przecież to tytan skandnawskiej, a nawet światowej literatury tego rodzaju.
Powiem tak - jego książki są lepsze i gorsze, ale na ogół mnie nie rozczarowują. Przyjemnie się je czyta, a że za chwilę człowiek nie pamięta o co w tym wszystkim chodziło, no cóż, przecież, to nie o to chodzi w kryminałach.
Najnowsza jego powieśc nie rzuca mnie na kolana, ani z powodu zachwytu, a ni z powodu torsji, ot taka niewyróżniająca się książka słynnego pisarza, którą można, choć niekoniecznie, przeczytać.
Małgorzata I. Niemczyńska "Mrożek. Striptiz neurotyka" (Agora)
Całkiem ciekawa książka, ale myślałem, że będzie jeszcze ciekawsza, zważywszy na osobę, której jest poświęcona.
Może moje marudzenie ma źródło w tym, iż książka Magdaleny Grzebałkowskiej "Beksińscy. Potret podwójny" (Wydawnictwo Znak), którą w tym roku przeczytałem, uznaję za pozycję o wiele ciekawszą i o wiele bardziej wnikliwą.
Mimo narzekań, warto przeczytać tę książkę o wielkim ekscentryku. Mnie najbardziej zainteresował etap krakowski życia pisarza, czyli początek jego kariery, ale trzeba przyznać, że Niemczyńska w równej mierze przedstawia różne koleje losu Mrożka bez szczególnego faworyzowania jakiegoś okresu.
Warto przeczytać, mimo wszystko.
Anja Klabunde "Magda Goebbels. Pierwsza dama Trzeciej Rzeszy" (Wydawnictwo Prószyński i S-ka)
Cóż mogę napisać dobrego o tej książce. Ano chyba nic. Po prostu jest to słabizna i w dodatku przeraźliwie nudna. Nie wiem jak można tak spartolić ksiązkę o osobie, która miała fascynujące życie i tragiczną śmierć.
Tego chyba nie można było zepsuć, a jednak udało się. Gratuluję pisarce.
Odradzam, odradzam i jeszcze raz odradzam.
Bernd Heinrich "Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci" (Wydawnictwo Czarne)
Już sam tytuł i okładka mogą zainteresować, a zapewniam, że treść tej książki (eseju) jest jeszcze bardziej wciągająca.
Autor, wybitny amerykański biolog, obserwując kres życia różnych zwierząt, dochodzi do wniosku, iż życie jako takie nigdy się nie kończy, a śmierć jest tylko momentem przejścia pomiędzy jedną formą istnienia a drugą.
Gdy uznamy, że śmierć jest wpisana w naturę świata i jest oczywistością, to możemy stwierdzić, iż nie ma w niej smutku, grozy ani straty. Śmierć po prostu jest. wpisana w nasze życie.
Piękna, wciągająca książka.
Marek Krajewski "Władca liczb" (Wydawnictwo Znak)
Mógłbym w zasadzie napisać to samo, co napisałem o książce "Syn" Jo Nesbo, ale spróbuje może wydusić coś pozytywnego, co nie przyjdzie mi z łatwością.
Na pewno nie zawodzi Marka Krajewskiego umiejętność tworzenia tła (piękny obraz Wrocławia Anno Domini 1956), rysowania charakterów postaci nawet drugorzędnych, kreowania takiego swoistego klimatu, który uwiarygadnia napisaną historię.
Cóż z tego skoro, warstwa historyjki kryminalnej jest wątła i niezbyt ciekawa.
Kryminał bez ciekawej zagadki, cóż to za kryminał.
Jak ktoś ma za duzo czasu, to proszę bardzo.
Ryszard Liskowacki "Wodzu, wyspa jest twoja" (Wydawnictwo Poznańskie)
Ta i następna są w zasadzie ksiązkami, które przeczytałem w swoim dzieciństwie, ale po 40 latach postanowiłem jeszcze raz je przeczytać.
Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że nadal książki te mnie zarówno wzruszają (któż nie lubi powrotów do dzieciństwa), ale i fascynują tym, jak pomimo tylu lat te książki się nie starzeją. Coś w tym jest, że literatura dla dzieci i młodzieży zupełnie się nie starzeje w przeciwieństwie do swoich czytelników, czego ja jestem dowodem.
Na marginesie muszę zaznaczyć, że te książki z tamtych lat wydane przez Wydawnictwo Poznańskie mają fantastyczną oprawę edytorską i graficzną. Kudy dzisiejszym książkom do tych arcydzieł.
W skrócie ksiązka jest o dwóch chłopcach mieszkających w Szczecinie: Andrzeju, podwórkowym "fafarafa" oraz Bolku, podwórkowym popychadle, którz uciekają z domu na wyspę niedaleko Szczecina.
Mieszkają tam kilka dni, budują szałas, gotują posiłki, staczają wojny ze sobą i innymi młodzieńcami.
W trakcie pobytu na wyspie okazuje się, że Bolek daje sobie radę lepiej niż Andrzej i taki jest morał, że fujara w niektórych okolicznościach może zrobić dużo więcej niż szczwany kolo.
Naprawdę, fajna literatura. Gorąco polecam.
Tadeusz Kraszewski "Wóz wagantów" (Wydawnictwo Poznańskie)
"Wóz wagantów" to przygodowa powieść historyczna dla młodzieży opowiadająca o przygodach grupy wędrownych artystów (wagantów), którzy podróżują po Polsce dając zabawne przedstawienia dla pospólstwa miast, miasteczek i wiosek.
Akcja książki dzieje sięw Poznaniu pod koniec XVII wieku.
Polecam bez zastrzeżeń, tak jak "Wodzu, wyspa jest twoja" i ponownie zwracam uwagę na warstwę graficzną i edytorską tej książki.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)