Od dłuższego czasu, nie ukrywając swojego zdumienia, obserwuję sytuację w Polsce. To co natychmiast rzuca mi się w oczy, to niewiarygodne zniewolenie umysłów przez medialną propagandę, co szczególnie dotyczy młodych ludzi. Telewizja stała się wyrocznią. Dla młodzieży ważne jest, co powie jakiś poseł wymachujący wibratorem, czy gospodarz popularnego show, którego cechuje wyjątkowo prymitywny dowcip. To są autorytety, ludzie odważni, wytykający zacofanie polskiego ciemnogrodu. Przekaz medialny, poprzez kpinę i szyderstwo najskuteczniej kształtuje postawy i sympatie młodych, tworzy rząd dusz.
Obecnie jaśnie panujący nam władcy z PO doskonale o tym wiedzą. Muszę przyznać, że świetnie wykorzystują głupotę, bezrefleksyjność i najzwyklejszą tępotę Polaków. Za pomocą przychylnych mediów zdobywają coraz większą władzę. Za pomocą mediów odwracają uwagę od niewygodnych tematów typu zadłużenie państwa, za pomocą mediów tworzą tematy zastępcze, których najlepszym przykładem jest wskrzeszenie upiora sporów religijnych.
Wydarzenia krótko po katastrofie smoleńskiej, ta wyjątkowo ohydna hipokryzja mediów, dowody jawnego zakłamywania wizerunku prezydenta, którego po śmierci nagle zaczęto pokazywać w sposób korzystny, jako sympatycznego, miłego człowieka, zbudziły we mnie nadzieję, że może ludzie przejrzą wreszcie na oczy, uświadomią sobie, jak bardzo byli wodzeni za nos. Niestety dziś mogę już powiedzieć, nic się nie zmieniło, tłum w swej masie jak był, tak pozostał bezwolnym, tępym, sterowanym bydłem.
Ostatnie dni były najlepszym przykładem potęgi mediów. Na dalszy plan zeszła kolejna tragedia powodzi, w ogóle nie dyskutuje się na temat katastrofalnego stanu finansów państwa, tematem nr 1 jest „spór o krzyż”. Oczywiście łatwo odgadnąć, skąd taka hierarchia. Przy okazji wydarzeń sprzed pałacu prezydenckiego można dowalić Kaczyńskiemu, po raz kolejny mu dokopać i na niego zrzucić nieudolność kancelarii prezydenta. Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego różowo-czerwony salon tak bardzo boi się tego człowieka. Odbieram to w kategoriach jakiegoś fenomenu. Sam jako, że nie jestem fanem pana prezesa, a PiS nie jest partią z mojej bajki, co nie może dziwić z racji moich antypiłsudczykowskich i antysocjalistycznych poglądów, mogę w miarę obiektywnie spojrzeć na obecną w mediach zmasowaną nagonkę na J. Kaczyńskiego. Wali się w tego człowieka czym popadnie, słusznie, czy nie słusznie, to akurat mało istotne, grunt, żeby wdeptać go jak najgłębiej w ziemię. On sam swoim zachowaniem i wypowiedziami również daje powody salonowcom do tych ataków. Usłyszałem kiedyś, że J. Kaczyński jest mistrzem strategii, no cóż może jest, ale ja jakoś tego nie widzę. Jak dla mnie, to on wpada w każdą pułapkę zastawioną na niego przez salon.
Mistrzem strategii jest premier. PO zrozumiało, że kluczem do władzy są media. Zadziwia mnie z jaką łatwością rząd unika odpowiedzialności dosłownie za wszystko. Pytam się, w którym cywilizowanym kraju po takim wydarzeniu jak katastrofa smoleńska, nie doszłoby do żadnej dymisji? Kolejna kwestia to powódź i tu również zero konsekwencji, idźmy dalej, nikt nie odpowiada także za tragiczną kondycję finansów. Jeżeli zaś mówimy o wojsku, to już mamy do czynienia z całkowitym absurdem. Armia w rozsypce, masowe dymisje wyższych oficerów, nieudolność w Afganistanie, zagłada dowódców wszystkich rodzajów broni pod Smoleńskiem, a minister ma się doskonale, jeszcze na konferencji prasowej jest wychwalany przez premiera, za doskonale przeprowadzaną reformę. Zaraz, zaraz, to chyba raczej likwidacja, ale rozumiem, trzeba to nazwać jakimś stosowniejszym słowem. No cóż, obecny rząd nie zna pojęcia polityczna odpowiedzialność. Chociaż nie, biorę na to poprawkę, PO w sposób mistrzowski potrafi tę odpowiedzialność odsunąć od siebie i gdzie tylko się da obarczyć nią PiS. Wykorzystują do tego media i robią to w sposób wyśmienity. Te wszystkie tanie sztuczki socjotechniczne mogą napawać gorzkim śmiechem, ale przeciętny odbiorca je kupuje. Przeciętny odbiorca ma po prostu zniewolony umysł. Nie potrafi myśleć samodzielnie, dostrzec kłamstwa, misternie prowadzonych gier. Lekcja medialna odbyta w czasie katastrofy smoleńskiej, nie przyniosła żadnego efektu.
Polska jest krajem, w którym najlepszą drogą do sprawowania władzy jest kontrola mediów i pozyskanie sympatii z ich strony. PO najszybciej to zrozumiała, a że jest partią, która nie zrobi krzywdy salonowi może być spokojna o swoją przyszłość. Media kochają ten rząd i nie widać końca tej miłości.
PS. Kolejnym dowodem na potęgę mediów i kreowanie przez nie rzeczywistości były wczorajsze wydarzenia sprzed pałacu prezydenckiego. Stosunek i sposób podejścia mediów do lewackich bojówek jest szalenie wymowny. Mogę tylko sobie wyobrazić, jaki byłby przekaz gdyby tego typu manifestację zorganizowała młodzież prawicowa. Młodzi ludzie związani z prawą stroną sceny politycznej natychmiast staliby się faszystami, władze miejskie zezwalające na manifestację z pewnością zdaniem mediów wspierałyby faszyzm, a demokracja byłaby zagrożona.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)