W czasie, gdy podnoszą się głosy oburzenia dotyczące wystawienia przez nasze władze bolszewikom pomnika, chcę wszystkim zwrócić uwagę na kogoś, kto jak mało kto zasługuje na pomnik, czy inny równie podniosły rodzaj upamiętnienia. Człowiek, o którym chcę napisać, jest jedną z najbardziej niedocenianych i skrzywdzonych postaci naszej historii. Jego dramat polega na tym, że zawadza on legendzie Józefa Piłsudskiego, dlatego najlepiej go przemilczać, albo gdzie tylko się da, dezawuować jego zasługi.
Mowa oczywiście o generale Tadeuszu Rozwadowskim, jednym z najwybitniejszych wojskowych w naszej historii. Nawet pomijając spór o plany bitwy warszawskiej, nikt nie może zaprzeczyć, że w dniach 12 – 16 sierpnia 1920 roku to Rozwadowski dowodził bitwą.
Nie chcę, żeby mój wpis dotyczył wyłącznie tej kontrowersji. Dziwi mnie tylko to zaślepienie, brak odrobiny trzeźwego myślenia i najzwyklejsza zła wola historyków, polityków, czy publicystów. Nie potrafię zrozumieć, jakim sposobem w 90 lat po zwycięskiej bitwie warszawskiej gen. Rozwadowski nie ma w Warszawie żadnego miejsca pamięci, powtarzam żadnego? Przecież nawet zakładając, że wszystko zaplanował Piłsudski, obroną Warszawy dowodził Rozwadowski, to dzięki Rozwadowskiemu Tuchaczewski nie wykonał manewru paskiewiczowskiego i nie zaatakował Warszawy od zachodu.
Czy naprawdę w tym kraju dziś na pomniki i upamiętnienie zasługują tylko nasi prześladowcy? bolszewicy, banderowcy i inni kaci? Dlaczego organizator Wojska Polskiego i jego pierwszy dowódca, obrońca Lwowa, Szef Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu, uczestnik obrad paryskiej konferencji pokojowej, szef sztabu generalnego podczas bitwy warszawskiej nie zasługuje na pamięć i godne uhonorowanie?
W każdym normalnym kraju wojskowy, który w latach dwudziestych XX wieku pisał rozprawy dotyczące powołania do życia wojsk szybkiego reagowania, tworzył projekty pocisków artyleryjskich, których dzisiejszym odpowiednikiem są pociski o charakterze odłamkowo-burzącym, opracował plany przezbrojenia kawalerii w broń pancerną, byłby wzorem i patronem armii, jego imię nosiłyby szkoły i jednostki wojskowe. Niestety w Polsce jest to niemożliwe.
Jeżeli zatem ludzie z takimi zasługami i zdolnościami jak gen. Rozwadowski z tak małostkowych przyczyn skazywani są na niepamięć, to rzeczywiście trudno się dziwić, że historycy i rządzący nie sprzeciwiają się, a nawet pochwalają stawianie pomników naszym katom. Jak widać najlepsi synowie Polski nie zasługują na pamięć.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)