Na Nowej Debacie stale przewija się bardzo stary i wielokrotnie już poruszany wątek uwikłania nauki w układy i konteksty pozanaukowe – polityczne, ideologiczne, gospodarcze. Przez lata powiedziano i napisano na ten temat bardzo dużo, ale wciąż z niezmiennym zdumieniem dowiadujemy się o nowych konkretnych przejawach zależności nauki, a ściślej rzecz biorąc naukowców, od rozmaitych czynników zewnętrznych i o ewentualnym wpływie owych czynników na przebieg badań naukowych i ich wyniki. Przyjrzyjmy się temu zjawisku na dwóch przykładach.
Imigrantka przeciw imigrantologom
W Niemczech bujnie rozwija się w ostatnich latach gałąź nauki nazywana: „badania nad migracją” – sama nazwa nieco wprowadza w błąd, ponieważ chodzi głównie o „badania nad imigracją”. Korzysta ona z owoców badań socjologicznych, ekonomicznych, etnologicznych i innych, aby opisywać coraz istotniejszy wycinek życia społecznego w Niemczech. Na sposób, w jaki funkcjonuje ta dziedzina, skierowała swój bystry wzrok socjolożka, publicystka, autorka książek na temat islamu Necla Kelek, urodzona w 1957 roku w Stambule; kiedy miała 9 lat jej rodzina osiedliła się w Niemczech.
Kelek wzięła pod lupę główną niemiecką instytucję w dziedzinie badań nad migracją, noszącą nazwę Rada Ekspertów Niemieckich Fundacji ds. Integracji i Migracji (Sachverständigenrats deutscher Stiftungen für Integration und Migration), powołaną do życia i finansowaną przez osiem wielkich fundacji m.in. Fundację Volkswagena i Fundację Bertelsmanna.
(...)
Przeczytaj cały artykuł na Nowej Debacie


Komentarze
Pokaż komentarze