31 obserwujących
531 notek
533k odsłony
2209 odsłon

Polska a Białoruś i słaba Rosja

Wykop Skomentuj159

Cichanouska wybrana na prezydenta Białorusi, wybrała się dziś z pierwszą wizytą zagraniczną do Polski. Przyjechała z Litwy, na którą ją białoruskie służby wywiozły. Premier Morawiecki przekazał jej budynek po ambasadzie Tunezji, jako „ambasadę wolnej Białorusi”, szedł z nią w marszu na rzecz Białorusi. To kolejne po Biełsacie, funduszach, działaniach międzynarodowych, sankcjach wsparcie dla narodu, z którym graniczyć będziemy zawsze i który zawsze będzie o tym pamiętał. Szef Solidarności po wizycie na Białorusi zapowiada szereg działań na rzecz tamtejszych związków zawodowych. Polityka zagraniczna na na 6stkę. 

Na Białorusi przez ostatnie tygodnie wszystko trwa w zupełnie nowej rzeczywistości. Protesty, demonstracje, zatrzymania, opór. Mija już 3 miesiące od pierwszych manifestacji, tych w formie kilometrowych kolejek do złożenia podpisów na niezależnych kandydatów. 

 Łukaszenka pracowicie pomaga budować społeczeństwo obywatelskie, tworzy represjami nowych liderów i kopie sobie polityczny grób. Nie został znokautowany przez protesty, ale przegrywa na punkty. Wygrywa pokojowa „rewolucja kotków” jak nazwał ja F. Wiaczorka, ilustrując to obrazkami zomowca oblezionego przez sympatyczne koty. Białoruś nie schodzi z pierwszych stron gazet, na których nigdy przedtem nie gościła. Zdobywa sympatię świata. Nie da się już jej gładko połknąć bez dodatku stających kością w gardle  sankcji, jak to planował Putin.

Łukaszenka powiedział zakładając, że "państwo to ja" , że „jeśli Białoruś upadnie, następna będzie Moskwa”. Może się to zdarzyć już za kilka dni. W Rosji jak zwykle sfałszuje się wyniki wyborów, które odbędą się w niedzielę. W 2011 efektem tego były kilkudziesięciotysięczne demonstracje, organizowane przez Nawalnego. Kolejne wybory załatwiło „Krym nasz”. Teraz nie ma już czym oszukać rosyjskich żołądków. Jak słaby jest Putin, pokazuje choćby próba otrucia Nawalnego, czy trwające prawie od 2 miesięcy protesty w Chabarowsku. Jego szorujące po dnie poparcie i procent Rosjan gotowych do demonstrowania sprzeciwu. Teraz wystarczy tylko iskra, żeby Rosja zaczęła płonąć.

Łukaszenka liczy na pomoc Putina, pokazując tym, że wie, że jest słaby, że sam nie da sobie rady. Putin jednak nie zrobi niczego, co go narazi na sankcje. Kolos na glinianych nogach, liczy na pomoc większego kolosa na glinianych nogach.  

Sankcje wprowadzone po ataku na Ukrainę kosztują Rosję 1-2% PKB rocznie. Od 2015 gospodarka Rosji się nie rozwija. Jest ona słabsza, niż wtedy i pozostanie słaba. Rządy Putina to gwarantują.

Ukraina była Afganistanem Putina. Teraz przed nim jest już tylko równia pochyła.

W ciągu 2 lat wyczerpią się możliwości produkcji rosyjskiej ropy na obecnym poziomie, potem spadek będzie wynosił 10% rocznie, czyli kilka procent dochodów państwa. Putina nie stać na kolejne sankcje. Rezerwy walut może wystarczą na kilka lat, ale co potem? Putin ma przed sobą maksymalnie kilka lat rządów, więc świat nie powinien się nastawiać na kolejne 20. Rosja to nie Korea Północna, sporo w jej historii było rewolucji.

 Zachód powinien jeszcze bardziej skrócić ten czas. Mamy teraz lata porównywalne z 80tymi ubiegłego wieku. Zachodowi potrzebna jest polityka Reagana, Thatcher, JPII i późniejsza Lecha Kaczyńskiego. Jak na razie, wobec Białorusi, prowadzi ją Morawiecki i państwa bałtyckie.

Konserwowanie Wschodu w biedzie, tworzonej przez mafijny, złodziejski system Putina Zachodowi zwyczajnie się nie opłaca. Zwłaszcza eksportowej gospodarce Niemiec. Ale oni myślą starymi schematami.


Wykop Skomentuj159
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka