„Koniec Świata” od wieków intrygował ludzkość i rozpalał wyobraźnie w sposób szczególny. Jednym z ostatnich terminów w którym miał on nastąpić był niedawny 21 maja. Wielebny Harold Camping, ewangelikalny pastor i właściciel sieci radiowej z Oakland, wieścił swym słuchaczom koniec świata w ubiegłą sobotę.
Jak pewnie pamiętamy z katechez, Pismo Święte przestrzega przed fałszywymi prorokami wieszczącymi „koniec” mający nastąpić określonego dnia i godzinie. Co więcej jasno jest powiedziane, że nikt tego dnia ani godziny nie zna prócz samego Boga. Dziwią więc szczególnie przepowiednie osób związanych ze wspólnotami opierającymi się w swej nauce przede wszystkim na Biblii. Jak pewnie wiemy w Kościele Katolickim oprócz Pisma Świętego jest brana również pod uwagę nauka Kościoła.
Nie należę już do młodzieniaszków i dlatego doskonale pamiętam, że koniec świata intensywnie wieszczono już w latach osiemdziesiątych. W obiegu były nawet objawienia które szczegółowo opisywały mający nastąpić kataklizm. Nie sposób nie wspomnieć o świadkach Jehowy, którzy uparcie i systematycznie wieścili koniec świata co kilka lat, jako że miał on nastąpić w tym samym pokoleniu które przeżyło początek XX w.. No cóż, pokolenie to powiedzmy 30 lat, ale nie ponad 100.
Podobnie było w latach dziewięćdziesiątych, że o roku 2000 nie wspomnę. Podobnie jest i teraz. Niestety blog to nie miejsce na dogłębne analizy naukowe tego zjawiska, które z różnych punktów widzenia mogą być bardzo ciekawe.
By jednak być szczerym z Państwem, czyli moimi czytelnikami, nie sposób lekceważyć objawień uznanych przez Kościół szczególnie tych fatimskich. Jest w nich przecież mowa o czasach ostatecznych w których przyszło nam żyć. Nie ma co prawda konkretnych dat, ale za to niezwykle trafnie opisano w nich losy ludzkości i Kościoła. Zastanawiające i dające dużo do myślenia są także objawienia w Medjugorje w Bośni i Hercegowinie, które od lat osiemdziesiątych trwają nieprzerwanie do dzisiaj. One także mówią nam wszystkim, że żyjemy w czasach szczególnych. No cóż być może przyjdzie nam kiedyś wybierać pomiędzy Bogiem a światem doczesnym. Choć chrześcijanin powinien być „przyzwyczajony” do takich wyborów i bez objawień. Obyśmy otrzymali wtedy łaskę wytrwania przy Jezusie i Maryi.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)