Białoruś się sypie - rubel zdewaluowany, ceny rosną, ludzie w panice, ale najważniejsze jeszcze nie stracone, Łukaszenka pozostaje prezydentem i jest gotowy zrobić co trzeba i co się da by władzę utrzymać. Niedawno jak podała Gazeta Wyborcza wprowadził ograniczenia cen wódki (http://wyborcza.pl/1,75248,9785384,Na_Bialorusi_zamrozono_ceny_wodki.html). Nie nie, nie ceny minimalne. Ograniczenia nie mają ograniczyć spożycia alkoholu one mają zatrzymać wzrost cen wódki co dla reżimu byłoby niebezpieczne. Hitlerowski zbrodniarz Jurgen Stroop w rozmowie z Kazimierzem Moczarskim, mówił kiedyś: „Dlaczego Ukraińcom nie dać wódki, jeżeli jej tak pożądają […] Jeżeli wódka, mocna wódka, byłaby tania i wszędzie do nabycia, to Ukraińcy byliby nam wdzięczni za udostępnienie im takich rozkoszy […] Należałoby otworzyć specjalne sklepy monopolowe, gdzie sprzedawano by o każdej porze i po niskiej cenie mocne alkohole, ale tylko za dostarczoną makulaturę książkową i gazetową”. Łukaszenka rozumie, że słowa te mają zastosowanie również do Białorusi. Narodem alkoholików jest łatwiej kierować, jest on łatwiejszy do wynarodowienia i mało skory do buntów. Łuka nie może dać swoim poddanym odzieży, paliwa czy telewizorów ale może im dać wódkę. Nie chcę powiedzieć, że Łukaszenka jest takim samym zbrodniarzem jak Stroop. Śmiertelne ofiary Stroopa to setki tysięcy ludzi, śmiertelne ofiary (bo są jeszcze ci „tylko” represjonowani , bici i zwalniani z pracy) reżimu Białoruskiego można policzyć na palcach obu rąk (mówię tu o opozycjonistach bądź niezależnych dziennikarzach, zamordowanych lub zaginionych do dnia dzisiejszego). Łukaszenka jest dyktatorem i zbrodniarzem ale na pewno nie w takiej skali jak Stroop. Niestety myśli tak samo jak on.
387
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)