Centralna komisja egzaminacyjna ogłosiła wyniki egzaminów gimnazjalnych. Krótko mówiąc nie jest zbyt dobrze a mówiąc jeszcze krócej jest źle. Oczywiście wszyscy spodziewali się lepszych rezultatów, tego że gimnazjaliści olśnią swoją wiedzą i umiejętnościami a co poniektórych po doskonale napisanym egzaminie będzie wręcz można zgłosić do nagrody Nobla. No cóż staraliśmy się jak nigdy wyszło jak zawsze. Podejrzewam, że za rok egzaminy pójdą lepiej, może nawet znacznie lepiej, co prawda uczniowie nie ruszą teraz do nauki ale dzięki Bogu zawsze można ułatwić egzamin, bo już teraz pojawiają się głosy, że słabe wyniki to skutek wyjątkowej skali trudności tegorocznego egzaminu. Przy czym wystarczy przyjrzeć się wypowiedziom magistra historii Bronisława Komorowskiego by zrozumieć jak trudne zadanie czeka CKE. Nasz prezydent słynie z wpadek, niektóre z nich pokazują wyjątkowy brak ogłady, jak ta kiedy usiadł pierwszy w towarzystwie gości (w tym kobiety) czy kiedy zabrał szwedzkiej królowej kieliszek szampana, inne jednak wpadki pokazują brak wiedzy Komorowskiego i co jest szczególnie dużo mówiące brak wiedzy z dziedziny w której ma tytuł magistra czyli historii. Komorowski mówił np. że Siciński zzastosował liberum veto w 1562 (tak naprawdę działo się to w 1652 r.), że wszyscy obywatele Rzeczypospolitej mieli możliwość głosowania (kwestia istnienia w dawnej Polsce czegoś takiego jak obywatelstwo jest kwestią kontrowersyjną – glosować mogli członkowie stanu szlacheckiego), że konstytucja 3 maja była drugą konstytucją w Europie (była pierwszą nowoczesną konstytucją na naszym kontynencie i drugą na świecie). Wypowiedzi te pokazują, że wiedza historyczna spłynęła po Komorowskim jak po kaczce. Piszę tu o tym tylko po to by pokazać jaką ułudą jest edukacja w Polsce. Można chodzić do szkoły wiele lat, zostać magistrem historii i nie znać podstawowych faktów z tej dziedziny. Moja koleżanka absolwentka politologii nie wiedziała np. jakie partie polityczne zdobyły miejsca w polskim parlamencie (nie nie jesteśmy z Izraela gdybyśmy byli to bym wybaczył bo rozumiem nie znać 13 partii). Edukacja jaka jest w Polsce jest edukacją udawaną. Uczeń idzie do szkoły (podstawówka i gimnazjum) tam gdzie się urodził a nie tam gdzie chce iść, więc szkoły nie muszą o uczniów zabiegać, nauczyciele zarabiają nie w zależności od wyników a od stażu a znaczna cześć uczniów wie, że dostaną się na studia i znajdą pracę dzięki znajomościom a nie edukacji. Prezydent sam przyznał, że pracę magisterską pisał z pomocą teścia, mimo że powinna to być praca samodzielna. Oczywiście polską oświatę można zreformować, można wprowadzić bony edukacyjne, sprywatyzować szkoły i pozwolić uczniom wybierać szkoły w których chcą się uczyć. Niestety nikt na takie reformy się nie odważy bo oznaczałoby to zmiany czyli to czego wyborcy nielubią najbardziej. Cóż zostaje nam śmiać się z prezydenta i modlić o mądrzejsze pokolenie.
793
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)