Jarosław Kaczyński pytany po spektakularnym przejściu Arłukowicza do PO czy partia ta skręca w lewo czy się po prostu rozmyła ideologicznie jednoznacznie odparł, że PO jest partią lewicową. Taka opinia w ustach Jarosława Kaczyńskiego nie może dziwić, prezes PiSu ma zdobyć ze swoja partią władzę a zniechęcenie prawicowych wyborców do PO byłoby do tego bardzo przydatne. Jednakże prawda jest inna, bo jak zasugerowałem w tytule, można być bezideowym i lewicowym zarazem. PZPR taka była, z jednej strony odwoływano się do marksizmu leninizmu, ba ideologia ta była wcielana w życie np. przez przejęcie przez państwo całej gospodarki czy zezwolenie na aborcję, z drugiej strony była to partia złożona z karierowiczów i oportunistów, którzy nie byli ani lewicowi ani prawicowi a ich motywacją była chęć posiadania lepszej lodówki niż miał bezpartyjny znajomy. Uwierzcie mi dla Tadeusza Iwińskiego fakt, że może obmacywać stojącą niżej od niego w hierarchii zawodowej kobietę, jest zapewne dużo ważniejszy niż jakakolwiek marksistowska czy socjaldemokratyczna ideologia którą głosił. Trudno też uwierzyć by Włodzimierz Cimoszewicz jeżdżący jak donosiła prasa, Lexusem za 400 tsyięcy zł. był lewakiem. Podobnie choć w mniejszym stopniu rzecz się ma z PO. Donald Tusk gdy mogło mu to pomóc w wyborach wziął ślub kościelny ale później nie miał żadnych oporów by grac na polskim antyklerykalizmie i mówić że przed księdzem klękał nie będzie. Tusk może być klerykałem może być antyklerykałem, może być za liberałem może zwalczać biznes. Polacy w większości nie są wyznawcami jakiejś ideologii mają tylko nadzieję że będzie jak jest i nic się nie zmieni, są za państwową służbą zdrowia nie dlatego, że są socjalistami ale dlatego że do państwowej służby zdrowia się przyzwyczaili. Tusk dobrze rozumie tą potrzebę i od kiedy PO zdobyło władzę właściwie nic się w Polsce nie zmieniło, nie reformowano oświaty ani, mimo że to zapowiadano służby zdrowia. Zmieniono jedynie szefa CBA i rozdzielono prokuraturę od ministerstwa sprawiedliwości. Partia której jedyny cel polega nie na zmienianiu kraju a jedynie na trwaniu u władzy przyciąga do siebie specyficznych ludzi. Ludzie ci liczą, że tu załatwią komuś stołek tu dadzą kontrakt i będzie się żyło. Polacy nic nie zrobią by sytuację taką zmienić bo żądzą ludzie podobni do nich, żadne anioły a zwykli zjadacze. Można liczyć na wybory, ale one zmienią niewiele może zmienić się partia u władzy, ale nie Polacy a oni po chwilowych wahaniach zawsze będą woleli skorumpowanego kacyka od rewolucjonisty chcącego wywrócić do góry nogami poukładane życia zwykłego człowieka.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)