gori gori
446
BLOG

Wyborcza wierzy świstkom

gori gori Polityka Obserwuj notkę 3

Prasa odkryła kolejnego agenta i to nie byle jaka prasa ale Gazeta Wyborcza. Tak ta sama Wyborcza co  to sprzeciwia się opluwaniu niewinnych, teraz sama przytacza jakiegoś historyka co to zagląda do IPNowskiego archiwum i przegląda kwity, (czasami zwane również świstkami) i ogłosiła profesora, tak jak słyszycie PROFESORA agentem. Nie wierzycie. To radzę przeczytać artykuł „Sceny z życia patrioty, którego uznano za zdrajcę” (http://wyborcza.pl/1,75476,9953629,Sceny_z_zycia_patrioty__ktorego_uznano_za_zdrajce.html?as=5&startsz=x).          

           Artykuł opowiada o profesorze Janie Czochralskim przez wiele lat oskarżanym o współpracę z Niemcami w czasie wojny. Stan naszej wiedzy o profesorze zmienił się dzięki jednemu człowiekowi. Mirosław Nader  jak pisze Wyborcza „szuka w Instytucie Pamięci Narodowej, Centralnym Archiwum Wojskowym, Muzeum Wojska Polskiego, Archiwum Akt Nowych. To w tym ostatnim archiwiści niespodziewanie znajdują meldunek z 8 czerwca 1944 r. przesłany do kontrwywiadu AK, a oparty na informacjach od prof. Jana Czochralskiego. Uczony informuje o dwóch fabrykach położonych na pograniczu Niemiec, Francji i Szwajcarii, mających „podstawowe znaczenie dla przemysłu wojennego”. A dalej o tym, że „w Warszawie na terenie dawnej zbrojowni na Pradze znajdują się wielkie magazyny, tzw. ZEL, dla całego frontu wschodniego”. Czochralski zauważa, że „na tym terenie jest kilka małych tartaków, produkujących skrzynie, a wiele hal krytych drewnianym dachem i baraków - ułatwia pożar po ewentualnym bombardowaniu”. Doradza jednak „raczej opanowanie w stosownej chwili tych magazynów z najrozmaitszym sprzętem technicznym, elektrotechnicznym itp., ze względu na ich ogromne znaczenie dla naszego przemysłu, a także dla samej akcji wojskowej”. Jak napisał do prof. Nadera dyrektor Archiwum Akt Nowych dr Tadeusz Krawczak, odnaleziony dokument potwierdził, że prof. Czochralski współpracował z Oddziałem II (wywiadem) Komendy Głównej Armii Krajowej”.                                                                                                                                                                                   W tym wszystkim najdziwniejszy jest fakt, że Wyborcza nie wątpi we współpracę profesora z wywiadem. Dla każdego z nas notatka wystarcza jako dowód współpracy. Teraz niemal na 100% wiemy, że profesor Czochralski współpracował z AK. Tyle, że Wyborcza przez lata twierdziła, że jedna notatka niczego nie udowadnia, że służby kłamią, że nie można wierzyc świstkom, że potrzebny jest podpis, deklaracja współpracy, pokwitowanie odbioru pieniędzy i tysiąc innych dowodów. Czyżby Wyborcza swoje zasady stosowała wybiórczo a jeżeli tak to dlaczego. Niestety na to pytanie muszą państwo odpowiedzieć sobie sami.

gori
O mnie gori

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka