rozum rozum
34
BLOG

Caesaraugusta

rozum rozum Polityka Obserwuj notkę 2

Dawno się nie ujawniałem albowiem podróże zawodowe odbywałem, głosząc słowo. Z oddali, polska codzienność polityczna wcale nie jest taka straszna ani zatrważająca, jest małostkowa i lekko śmieszna.

Zmiana klimatu uruchamia w organizmie rozmaite systemy odpowiedzialne za interpretacje rzeczywistości. Już po kilku dniach aklimatyzacji udzieliło mi się powszechne zwolnienie tempa funkcjonowania. W sensie ścisłym. Za prawdę powiadam wam, nie pierwszy raz nauczałem na obczyźnie, ale tak ścisłego poddania tubylczym zwyczajom jeszcze nie zaznałem. Oczywiście i tam polityka, sprawy społeczne stanowią ważny element dyskursu publicznego i ulicznego, ale najważniejsza jest  piłka nożna.
 
Saragossa, bo na wydziale Prawa tamtejszego Uniwersytetu gościłem, to urocze miasto z bogatą historią, ale w pierwszej dywizji Realu Saragossa brak. I właśnie oczekiwany awans do grona najlepszych znajdował się w centrum wszelakich debat. Oczywiście obywtele Saragossy nie są w pełni uzależnieni od swych pupili i  sprawy ich awansu. W zeszły wtorek PEPE kopnął w plecy i głowę napastnika GETAFE i o tym całą noc trwały słowne batalie. Na szczęście królewscy wygrali strzelając gola w 95 minucie. Dlaczego na szczęście? Na pewno państwo to wiecie. Poddałem się okolicznością przyrody, prowadziłem te swoje gadaniny w iście hiszpańskim tempie robiąc sobie nic z zalotnych uśmiechów hiszpańskich - pulpetnych w większości – adeptek sztuki prawniczej. Zresztą, nie wiem czy to ma postawna osobistość czy resztki wina w ich głowach były przyczyną tego stanu rzeczy. Trzeba bowiem wiedzieć, iż one budziły mnie codziennie o czwartej rano; nie w sposób, rzecz jasna, zamierzony. Otóż o tej właśnie godzinie hiszpańskie dziewczyny zamawiały kilkadziesiąt taksówek i te wiozły je gdzieś gdzie bardzo się męczyły. Wiem, ponieważ często spotykałem grupy studentek uzbrojone w atomowe bomby zapachów charakterystycznych dla polskich studentek po trzecim dniu juwenaliów.
 
Codziennie prawie, sprawdzałem co w Polsce i wcale się nie troskałem o jej losy podczas mojej nieobecności. Nie to, żebym miał jakikolwiek wpływ, w sposób najbardziej z oczywistych nie mam.  Kto za 10 lat będzie pamiętać jakieś pysków o samolot, kto był a kto nie był na tej czy innej uroczystości rocznicowej, albo że Panią Lis z TVP wyrzucono bez odszkodowania, a już na pewno nikt nie pomnie jakiś kretyński spotów o gorszej jakości niż lokalny serial o pięknej Inez, która to chciała zostać fryzjerką.
 
Oczywiście nie jest to wezwanie do bojkotu, ja te wszystkie salonowe bojkoty bojkotuję. To  nie jest wezwanie do nihilizmu, to w ogólne nie jest wezwanie. To jest rada by czasem pozwolić sobie na oddalenie, przeczytać cos mądrego, pięknego albo zabawnego, pójść do kina, choć na chwilę udać się do swojej Hiszpanii.
 
Polska przetrwa bez Twojego codziennego studium wszystkiego co polityczne, a i bez tej codziennej i błyskotliwej analizy PiS do władzy nie wróci, czego nam wszystkim życzę.
 
Pozdrawiam
rozum
O mnie rozum

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka