Sprawa ujawnienia danych personalnych Kataryny przez DZIENNIK budzi niezwykłe emocje. Nadanie Katarynie imienia i nazwiska odbyło się w trakcie trwania dyskusji o anonimowości blogerów w internecie (pof. Sadurski szeroko się do tej problematyki odnosił).
Podzielam stanowisko osób, które opowiadają się za możliwością korzystania z prawa pisania i komentowania pod pseudonimem. Istotą takiego uprawnienia jest wola osoby piszącej. Sam z tego uprawnienia korzystam pisząc pod pseudonimem. Powody dla których ktoś nie ma chęci podpisywania się pod swym blogiem nie mają najmniejszego znaczenia.
W tym, generalnym ujęciu popieram Katarynę i rozumiem jej oburzenie. Skoro bowiem, Kataryna wybrała drogę anonimowości, to zasadniczo, podmiot naruszający jej wolę czyni nieetycznie. Zasadniczo, albowiem istnieje wiele wyjątków które mogą uzasadnić ujawnienie personaliów blogera. Przykładem oczywistym może być sytuacja kiedy bloger zarzuca komuś popełnienie przestępstwa. Nie można akceptować sytuacji, w której pod płaszczykiem wolności słowa przyzwolimy na lżenie ludzi, którzy de facto pozbawieni są instrumentów obrony własnych interesów. Przykłady można by mnożyć.
Należy również zdecydowanie odróżnić prawa dziennikarza i prawa blogera. Anonimowość dziennikarza piszącego pod pseudonimem jest iluzoryczna. Każde postępowanie sądowe o naruszenie dóbr osobistych powoduje konieczność ujawnienia personaliów autora artykułu. W przypadku blogsfery nie jest to takie oczywiste. Za pewne nieodległej przyszłości będziemy świadkami bezprecedensowego procesu przeciwko jakiemuś blogierskiemu portalowi lub serwisowi, w którym właściciele staną przed trudną decyzją ujawniania personaliów blogerów piszących w ich serwisach. Konstrukcja prawna, zero odpowiedzialności jest nie do utrzymania. Z jednej strony serwisy zastrzegając, iż nie ponoszą odpowiedzialności za treści zamieszczane przez blogerów, z drugiej stoją na straży ich anonimowości, czyli potencjalnego odpowiedzialnego brak
Ciekaw jestem - czysto hipotetycznie - jak zachowają się właściciele serwisów blogerskich mając do wyboru, zapłacenie sowitego odszkodowania lub ochronę anonimowości blogerów.
Tak czy inaczej, wspieram dobrym słowem Katarynę, a co do reszty… zapewne pierwszy proces przeciw jakiemuś portalowi blogerskiemu wiele wyjaśni.
Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Polityka