Jak wiadomo, niewiadomo co dalej będzie z procesem beatyfikacyjnym Papieża Polaka. Precyzując, określenie niewiadomo odnoszę do przesunięcia terminu zakończenia procesu, bo przecież nie orzeczenia, które może być tylko jedno. Ale czy oby na pewno?
Zamieszanie wywołała Korespondencja Wandy Półtawskiej z Janem Pawłem II. Kardynał Martins stwierdzi, iż całą korespondencję winna zbadać komisja teologów, która analizuje dokumentację. Jego zdaniem, konieczny jest obecnie "suplement" do materiału dowodowego postępowania, dotyczący nieznanych listów. Chodzi o usunięcie wątpliwości i niejasności co do korespondencji "ze świecką", które później, po wyniesieniu na ołtarze mogłyby być przedmiotem protestów.
O jakie wątpliwości i niejasności może chodzić? Czy na naszym polskim Papieżu mogą zaciążyć jakieś nie niedopowiedziane i niewyjawione związki męsko-damskie?
Takie insynuacje, proszę państwa, wysuwane wobec papieża polaka, zakończyć się mogą bardzo źle dla Kurii Rzymskiej, nie wyłączając schizmy. Co by było gdyby papież pisał do mężczyzny, i ten opublikowałby te listy? Czy to dobrze czy to źle, że papież miał serdeczną przyjaciółkę? Twierdzenia możnych z Watykanu nie pozwalają na jednoznaczną odpowiedź.
"La Stampa" publikuje wywiad z kardynałem Dziwiszem, który oznajmił, że Wanda Półtawska nie powinna była upubliczniać, czyli wydawać swej korespondencji z Karolem Wojtyłą. Uwydatnił, iż papież wszystkich swych przyjaciół traktował wyjątkowo. Dziwisz ocenił, że jej wypowiedzi są niestosowne, nie na miejscu i ponad miarę. Dodał również, że niestosowna jest decyzja o ogłoszeniu w Polsce prywatnej korespondencji.
Władze kościelne zdają się zapominać, iż upublicznienie lub nie, prywatnej korespondencji dwojga osób, zależy wyłącznie od ich decyzji. Nie istnieje, jak się wydaje, żaden dokument stwierdzający, iż papież zakazałby takiej publikacji. Co więcej, należy podkreślić, iż zdolność człowieka do pielęgnowania przyjaźni przez całe życie może być oceniana wyłącznie pozytywnie, niezależnie od zastosowanego kryterium. Wypowiedzi Kardynała Dziwisza, są dla manie, niestosowne i nie na miejscu, bo skoro listy zwierają treści prawdziwe, to pani Wanda wzbogaciła naszą wspólną skarbnicę wiedzy o Karolu Wojtyle.
Powyżej przywołane wypowiedzi hierarchów kościelnych są tyleż śmieszne, co kompletnie nielogiczne. W jaki sposób owa korespondencja mogłaby wywoływać protesty wiernych? Jeden Martins raczy wiedzieć. Z powyższego wynika, iż gdyby papież listów do pani Wandy nie pisał a najlepiej się z nią przez całe życie nie przyjaźnił jego droga do świętości byłaby krótsza, a proces beatyfikacyjny szybszy.
Oto fragment listu Jana Pawła II do pani Wandy. List z grudnia 1978 r.: „Byłaś i nadal pozostajesz moim » ekspertem «osobistym od dziedziny » Humanae Vitae «” [to encyklika Pawła VI o etyce seksualnej, Półtawska była bardzo zaangażowana w obronę życia poczętego]. „Szłaś krok w krok z moim kapłaństwem i uczestniczyłaś od tylu lat w odkrywaniu tych znaczeń i tych wartości. Uczestniczyłaś twórczo. Nie możesz mówić, że nie widzisz teraz dla siebie » miejsca «” - przekonywał ją w kwietniu 1979 r. W 1983 r. Półtawska została członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny, a później Papieskiej Akademii Życia.
Pozdrawiam.
*Wykorzystałem fragmenty książki pani Wandy opublikowane w prasie.
Inne tematy w dziale Polityka