rozum rozum
29
BLOG

Wojna o wojnę

rozum rozum Polityka Obserwuj notkę 0
  

Pokój na świecie nie jest możliwy. Taką tezę uzna za banalną, każdy kto wyzbył się infantylności myślenia o ludziach jako zbiorowości zamieszkującej glob. Tezę tę da się obronić – ogólnie rzecz ujmując – historycznym ciągiem zdarzeń i naturą człowieka.

 

Wielu myślicieli, polityków, historyków, politologów opisują to co było, jest i będzie przez pryzmat dążenia do powszechnego pokoju na świecie. Piszę o pryzmacie a nie o celu jaki miałby zostać osiągnięty, choć w rzeczy samej tak należało by napisać, albowiem odnoszę nieodparte wrażenie, iż wszyscy oni stosują błędną terminologię tej materii. Czym bowiem ma być pokój w państwie Irak? Jakimi środkami ma zostać ów stan pokoju ma zostać osiągnięty i co legło u jego źródła. Pokój był celem czy środkiem czy li tylko pryzmatem? Zresztą należy stwierdzić, iż określenie czym miałby być ów pokój i jak go osiągnąć można porównać do pracy Syzyfa.

 

Wracając do tezy wyjściowej, można bez trudu nie wskazać jednego roku w spisanej historii bez wojny, konfliktu zbrojnego natury międzynarodowej lub wewnętrznej. Każda z tych wojen toczyła się o pokój. Skutki żadnej z wojen – chociażby II wojny światowej - nie powstrzymały wybuchów kolejnych wojen i nie powstrzyma. Dlaczego? Znamy wszyscy argumentację natury materialnej, tzn. idzie o surowce energotwórcze. Ale nie jest to takie proste. Przyczyn określonej wojny może być liczba sprzecznych interesów do kwadratu lub sześcianu – nie można tego precyzyjnie określić. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie, nie wynika wyłącznie z faktu posiadania przez państwa regionu surowce. Ta gra wojenna została rozpoczęta dawno temu i chodzi w niej o dominacje lub jak kto woli władzę. Kiedy wyczerpane zostaną zasoby ropy, gazu czy węgla znajdziemy – my ludzie – sto innych pretekstów do wszczęcia wojny która będzie miała zdobycie imperium. Zaangażowanie danego państwa w konflikt zbrojny może być częścią jego doktryny cywilizacyjnej. Wystarczy spojrzeć by zobaczyć i zrozumieć, które wiodące prym w polityce światowej państwa co najmniej raz na dekadę staje się stroną konfliktu zbrojnego czy wojny. Istnieją opracowania wedle których, niezależnie od wszystkiego wojna pobudza całą gospodarkę, upuszcza złą krew ze społeczeństwa – daje możliwość wyszumienia się krnąbrnej jego części.

ONZ i inne organizacje przedmiotowo zbliżone nie grzeszą skutecznością działania i trąca lekkim prowincjonalnym teatrem.       

 

 Drugim powodem czy raczej determinantem nieosiągalności pokoju powszechnego jest natura ludzka. Można się spierać czy człowiek z urodzenia jest dobry czy zły, ale można stwierdzić, iż nie ma to znaczenia bowiem złym się może stać wskutek milionów bodźców, których opanowanie nie jest możliwe. Człowiek ma w sobie chęć rządzenia, a jeżeli nie ma to mimochodem i tak  czymś lub kimś włada i się do tego przyzwyczaja. Możność władania to najmocniejszy narkotyk tego świata. Człowiek jest jako ten  pies myśliwski, któremu zaoszczędzono smaku i  zapachu krwi. Taki człek żyje nieomal idealnie wolny ale raz wystarczy by krew poczuł i nigdy nie będzie taki sam. Żądza władzy i sama władza może złamać człowieka, może uczynić z niego zło czystej postaci, a owo to siła nie do zatrzymania.     

Składając powyższe w całość, można wysnuć tezę, iż zło w człowieku jest obecne, a w połączeniu w władzą może czy nawet musi, w niektórych przypadkach, spowodować podjęcie decyzji o inwazji. Są również ludzie których treścią życia jest walka, a zdarza się również, że właśnie tacy stają na czele państw i wówczas wsparci poplecznikami o podobnym usposobieniu będą dążyć do walki, gdyby nawet sami mięli stworzyć przyczyn ją usprawiedliwiające.  Czy zatem, pokój światowy  jest możliwy? Nie nie jest. Czy warto zatem podejmować polemikę o wartościach pokoju?         

 

rozum
O mnie rozum

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka