Dziś obchodzimy 26 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Co dziś – my współcześni – możemy wynieść z ówczesnych wydarzeń? Czy możemy?
Wstęp
„Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej! Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam siędo Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielupokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie.Struktury państwa przestają działać(…)Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju.” Tymi słowami 13 grudnia 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski rozpoczął swoje wystąpienie telewizyjne proklamujące stan wojenny, który trwał do 22 lipca 1983 roku.
Wątpliwości
26 lat temu organy władzy państwowej wystąpiły przeciw własnemu narodowi. Czy władza miała po temu jakiekolwiek powody ów fakt usprawiedliwiające? Publikacja wielu dokumentów z tamtego okresu sprawia, iż istnieje co raz mniej wątpliwości co do intencji wprowadzenia stanu wojennego jaki i związanej z tym hipotetycznej interwencji wojsk radzieckich. Świadczyć o tym może chociażby spotkanie gen. Jaruzelskiego się z marszałkiem Kulikowem i wicepremierem ZSRR Bajbakowem 8 i 9 grudnia 1981 r. na bocznicy kolejowej w Brześciu. Jaruzelski w czasie tego spotkania wyraźnie żądał wsparcia militarnego wojsk radzieckich. Także wystąpienie Jurija Andropowa na naradzie Biura politycznego KC KPZR, z dnia 10 grudnia 1981 r. klaruje to zagadnienie" (...) Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. Jest to słuszne stanowisko i musimy się go trzymać do końca. Nie wiem, jak rozwinie się sprawa z Polską, ale jeśli nawet Polska będzie pod władzą “Solidarności”, to będzie to tylko tyle. A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie. Powinniśmy przejawiać troskę o nasz kraj, o umacnianie Związku Radzieckiego. To jest nasza główna linia.” W kontekście takich jak i innych informacji trudno uznać za wiarygodne tłumaczenia autorów stanu wojennego, jakoby jego wprowadzenie stanowiło jedyne, skuteczne antidotum na uniknięcie radzieckiej agresji na Polskę.
Wynik
W wyniku stanu wojennego życie – według danych IPN - mogło stracić ponad 100 osób, internowano ok. 10 000 osób w 49 ośrodkach internowania na terenie całego państwa, setki tysięcy straciło pracę. Jest jeszcze inny efekt stanu wojennego; niepoliczalny, albowiem dotyczy on ducha człowieka, humanizmu, ducha społeczeństwa, ducha narodu. Trafnie ów stan opisał prof. Andrzej Paczkowski w książce pt. „Wojna polsko – jaruzelska” pisząc: „Wieczorem 7 października 1982 r. w telewizji nadawano transmisję ze spotkania wicepremiera Rakowskiego z aktywem robotniczym Pabianic dotyczącą przyszłości związków zawodowych. Było to na dzień przed ich delegalizacją. W pewnej warszawskiej rodzinie inteligenckiej, która wspólnie oglądała ów program, doszło do ostrej scysji. Emerytowany pułkownik, zwolennik WRON i stanu wojennego ( zresztą podobno na rauszu), wyciągnął pistolet i wymierzył w zięcia, zwolennika „Solidarności”. Córka pułkownika zasłoniła męża, ale zacietrzewiony oficer zaczął strzelać: córkę zabił na miejscu , uciekającego zięcia dogonił i zastrzelił.” Podany przykład obrazuje, co z nie jednym człowiekiem zdołał uczynić ówczesny totalitaryzm. Okaleczona wówczas tkanka społeczna zabliźnia się do dziś, a z ran wciąż sączy się ropa nieufności, zawiści, zazdrość czy nienawiści. Część społeczeństwa wciąż jest okaleczona i tym samym niezdolna do funkcjonowania w innym ustroju, szukając wciąż wroga odpowiedzialnego za wszelkie niedole, sposobności do wielkiej wojny, permanentnej walki. Właśnie dlatego pojęcie sprawiedliwości zostało w pewnej części świadomości społecznej wyparte przez definicję zemsty, co skutkowało nazywaniem rozwiązań pokojowych zdradą narodową, a rolę sądów przejęły instytucje władzy wykonawczej. Spuścizna stanu wojennego ukazuje się do dziś w nas samych kiedy idziemy oddać głos do urn wyborczych, a wyniki wyborów ukazują, iż ponownie pragniemy oddać władzę potężnemu państwu, które za nas będzie pracować, jeść i spać. „Tak, jak nie ma odwrotu od socjalizmu, tak nie ma powrotu do błędnych metod i praktyk sprzed sierpnia 1980 r. Podjęte dziś kroki służą zachowaniu podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy. Wszystkie doniosłe reformy będą kontynuowane w warunkach ładu, rzeczowej dyskusji i dyscypliny. Odnosi się to również do reformy gospodarczej.” – pamiętnej nocy rzekł generał i zdaje się, iż jego słowa tkwią w gdzieś w podświadomości określonej grupy rodaków, również tych występujących z trybuny sejmowej.
Pamięć
To mroczne dziedzictwo musi zostać trwale wyryte w zbiorowej świadomości Polaków, nie po to wywoływać powszechną traumę, ale po to, by nigdy więcej 13 grudzień 1981 r. się nie powtórzył. Nie można zapomnieć, że kiedy władza odrywa się od społeczeństwa, kiedy zaczyna uważać się za kreację boską, kiedy obłędna ideologia staje się najwyższą wartością, a aparat władzy poczyna działać totalitarnie, to zawsze dochodzi do przebudzenia demona którego działania trudne są do przewidzenia, a ich skutki zawsze będą tragiczne. Tak właśnie się stało w grudniu 1981 roku. Wówczas zło pierwotne ukazało swą całą moc i jego realizm. Władza posłużyła się najbardziej wyrafinowanymi technikami bałamucenia jaźni. Powszechna psychoza strachu, wszechmocna i wszechobecna propaganda stały się zwykłymi instrumentami sprawowania imperium, które pozwoliły skutecznie zmanipulować społeczeństwem, co pozwoliło na wprowadzenie stanu wojennego i usprawiedliwienie go. 13 grudnia 1981 r. przegrał człowiek i umarł. Jednak 14 grudnia narodził się na nowo i powoli się począł się podnosić z kolan by 9 lat później przełamać monopol racji i władzy. Pamiętać musimy, że „Okrągły Stół” – niezależnie od zapatrywania się na sposób i formę – był powolnym, ale pokojowym sposobem zmiany ustroju. Rumuni wybrali inną drogę, postulowaną w Polsce przez wielu i ocenianą jako lepszą. Nie wiem gdzie byli byśmy gdyby się tak stało, ale wiem, że dzięki temu nie polała się polska krew jak w czasie stanu wojennego. Pamiętać musimy, że co odzyskaliśmy po 1989 r. nie jest aktem darowizny, że suwerenność i wolność tak osobista jak i zbiorowa może być przez inną władzę zagrabiona i że nie ma wyższej wartość niż możliwość samostanowienia o sławnym życiu. Amnezja historyczna może doprowadzić do ponownego zagrabienia naszego najcenniejszego skarbu. Pamiętajmy więc i edukujmy się wzajemnie, by wygrać wszystko, jak pisał Albert Camus w „Dżumie” : „Wszystko, co człowiek może wygrać w grze dżumy i życia, to wiedza i pamięć”. Camus przestrzegał również: „„(…) bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika, że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i w bieliźnie, że czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście”.
Rekapitulacja
Minęło 26 lat od wprowadzenia stanu wojennego, żyjemy wolnym państwie. Spory natury politycznej a ściślej rzecz ujmując partyjnej nie mogą przesłonić zwycięstwa nad rzeczywistym złem, tj. totalitaryzmem. Zapędy owładnięcia jednostki należy dusić w zarodku, bowiem znaczą one tyle co władnie całym narodem. Również semantyka ma znaczenie, nikomu kto ma inną wizję demokratycznego państwa prawa nie można zarzucać stania w szeregach ZOMO czy stygmatyzować zdradą narodową. Pamięć o owych wydarzeniach nie może polegać na dzieleniu tego narodu dla celów wyborczych. Społeczeństwo to zrozumiało i odebrało władzę PiS oddając ją w ręce PO. Cel nie może uświęcać środków, jednostka musi zawsze pozostawać w centrum działania imperium, w przeciwnym razie proroctwa Camusa spełnią się szybciej niż się nam wszystkim wydaje.
Inne tematy w dziale Polityka