Kilka tygodni bez pracy zawsze wpływa pozytywnie na mój organizm. Kilka tygodni bez polityki jest dla organizmu, a w szczególności dla mózgu bezcennym doznaniem. Wraz z rodziną udałem się na wczasy do - a jakże - Turcji, a konkretnie do miejscowości Side położonej w południowej części kraju, w prowincji Antalya.

Wypoczynek przedni, tym bardziej, że skutecznie izolowałem się od wszelakich odniesień medialnych, będąc narażony jedynie na dyskusje rodaków, których w Hotelu było jednak niewielu.

Przyznać należy, iż Turcy po raz kolejny okazali się dla nas miłymi gospodarzami i z służalczym uśmiechem spełniali nasze zachcianki, a handlarze - z wyjątkiem przedstawicieli rosyjskiego handlu - dbali wysoki o poziom zakorzenionego w tureckiej tradycji aktu targowania się.

Oczywiście wyprawa na Lagunę nie oznacza, iż Lagunę ujrzymy na własne oczy, ale za to sporo usłyszymy o Wyspie Delfinów, choć jak wiadomo delfiny w tym czasie przebywają o kilka godzi rejsu od wskazanego miejsca.


Ciekawszy obraz tureckiej prowincji można ujrzeć oddalając się kilka kilometrów od turystycznych centrów. Dominująca tam biedota może wzbudzić nieestetyczne doznania lub nawet niesmak, polecam wyłącznie zainteresowanym lokalnym życiem. Moim zdaniem warto.
Wracając, na lotnisku moi rodacy byli najlepiej ubraną narodowością; nowiutkie stroje najlepszych światowych marek, najnowsze modele obuwia, a na rodakach najnowsze zapachy i wszystko... oryginalne. Bazaru Europa już nie ma, ale jego duch w nas nie gaśnie.
Odpocząłem.
Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Kultura