Dużo słów wymówiono na temat bicia i nie bicia dzieci. Podział jest niby klarowny, konserwatyści dopuszczają klapsa a postępowcy nie.
Problem jest głębszy i nie zadabardzo ideowy. Stawiam pytanie: co robisz gdy widzisz lub słyszysz krzyk lub płacz dziecka połączony z charakterystycznymi odgłosami awantury rodzinnej?
1. Nic, to sprawa owej rodziny, a zatem nie jest to moja sprawa. Bicie dziecka które mogło tam zaistnieć mogło być usprawiedliwione.
2. Na pewno nic się nie stało i lepiej się nie mieszać. Sąsiad mógłby warknąć, a i sąsiadka by mnie zganiła. Brudy bowiem prać trzeba we własnym domu.
3. Jestem przekonany, że dziecko było bite, ale jestem tchórzem i nic nie zrobię. Wiem że jest nas wielu i to mnie usprawiedliwia.
4. Dzwonię na Policję i informuję o tym co słyszałem.
Nie ma problemu z prawem. Kodeks Krany nie wymaga nowelizacji; bicie i znęcanie się nad dziećmi jest karalne.
Nowelizacji wymaga nasza mentalność.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka