Finansowanie partii z budżetu państwa to patologia. Zmianę obecnego porządku postulowano od kilkunastu lat, ale decydenci zbyt dobrze poznali smak darmowego obiadu by nagle z niego zrezygnować.
Pomysł rezygnacji z przymusowego obarczania obywatela haraczem jest oczywiście dobry. Partia to nie jest droga gminna, posterunek policji, na które wszyscy powinni robić zrzutkę. Partia realizuje – przynajmniej powinna – program ludzi, którzy dadzą jej mandat do realizacji tego programu. Partia, która ma największą popularność gromadzić będzie większe sumy, a pozostałe mniej.
Czy to jest sprawiedliwe? Nie wiem. A czy sprawiedliwe jest, iż z moich pieniędzy utrzymuję partie, na które nigdy nie oddałbym głosu? Moje pieniądze moje poparcie – mógłbym powiedzieć.
Argument o zakazie finansowania partii przez osoby prawne jest słuszny. Postulat o finansowaniu partii wyłącznie przez osoby fizyczne jest słuszny. Proporcja bogatych do biednych, stawia populistów w komfortowej sytuacji. Skąd obawy? Czyżby wynikały one z rosnącego poziomu świadomości obywatelskiej i poziomu wykształcenia społeczeństwa.
Rezygnacja z przymusowego płacenia partiom politycznym to dobry pomysł. Petryfikacja aktualnego porządku to zgoda na promowanie partyjnictwa i zawodowego nieróbstwa.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka