Pognębiono naszego rodaka w niemieckim samolocie, oj przepraszam, w samolocie niemieckich linii lotniczych. Jeżeli stało się tak jak mówi Jan Rokita, MSZ powinien być obowiązany do oczywistej reakcji. Nasza reakcja czysto ludzka powinna być takoż oczywista. Wszyscy jesteśmy Rokitami! Of course!
Inną kwestią, jest reakcja zaatakowanego na działania agresora. Krzyczenie: „ratujcie! Niemcy mnie biją”, należy uznać za naturalny odruch obronny, w pełni zrozumiały w tak dramatycznej sytuacji. Nikt z nas nie jest w stanie dziś złożyć oświadczenia, iż w podobnej sytuacji zachowa się jak komandos, wojownik lub król.
Jeszcze inną kwestią, jest ocena zachowania Pana Rokity przez pryzmat jego niedoszłego premierostwa i przyszłego powrotu do polityki. Polityk, który w takich okolicznościach reaguje tak panicznie, nie ma najmniejszych szans na szczęśliwy powrót do czynnej polityki. Żaden wyborca nie odda głosu na premiera z Krakowa, który w samolocie niemieckich linii lotniczych krzyczy: Ratujcie! Niemcy mnie biją. Wyborca szuka kandydatów, którzy będą go bronić w sytuacji zagrożenia, a nie takiego, który sam będzie wzywać o pomoc.
Publicysta z Krakowa – tak, premier z Krakowa – już nie.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka