Pytania zadawane w sondażach opinii publicznej, konkursach audiotele i referendach bywają różne, jak dowcipy. Wiadomo, dowcipy bywają śmieszne albo nieśmieszne. Niestety, czasem dowcipy są po prostu głupie, albo bez sensu. Takoż bywa z pytaniami, czy proponowanymi pytaniami. Przeciwieństwem i przeciwwagą głupich i bezsensownych pytań są mądre odpowiedzi, tyle tylko, że padają one niezwykle rzadko.
Michał Kamiński, Minister w Kancelarii Prezydenta RP przedstawił dziś propozycję pytania, które należałoby zadać narodowi przed wstąpieniem do strefy EURO. Według Kamińskiego, pytanie referendalne powinno brzmieć: Czy chcesz rezygnacji ze złotówki, rezygnacji z suwerennej polityki monetarnej państwa polskiego i przejścia do strefy euro na przykład w przedziale lat 2012-2016? Dodałbym do tego: czy chcesz by Polska pokonała Brazylię w finałowym meczu mistrzostw świata w piłkę nożną w 2010 roku, czy chciałbyś być chory na raka?
Tak postawione pytanie to nie tylko oszustwo, to czysta prawda. Demagogiczność pytania postawionego przez prezydenckiego ministra jest tak oczywista, ze tłumaczenie jej było obrazą inteligencji czytelnika. I to jest oszustwo w sensie najgłębszym, w sensie szkody, siłowego odebrania jakiegoś dobra, utraty suwerenności w sensie ścisłym. W pytaniu Kamińskiego jest również zwarta czysta prawda. Prawda jest oczywista, tak jak oczywista bywa oczywistość; żerowanie na najniższych emocjach społecznych to traktowanie tegoż społeczeństwa jak bydło. Tak jest, jak bezrefleksyjne bydło, które pod wpływem elektrycznego pastucha ergo pytań czy twierdzeń w klasycznie pisowskim stylu, zawraca ze źle obranego kursu. Wszelkie zmiany wizerunkowe, ogłaszanie czasu pokoju i dialogu to farsa. Duch wszechobecnego państwa nigdy nie opuścił i nie opuści szeregów tej socjalistyczno-narodowej formacji. Ów duch zawsze niósł w sobie pokłady mentalnego zniewolenia i ładunek czegoś chorobliwie negatywnego; zawsze zło realne było tym, co jest przeciw partii, a zatem partia była czystym i realnym dobrem. Nie wierzę w metamorfozę PiS ani Jarosława Kaczyńskiego, a sam prezes wygląda jak ogar na smyczy widzący zająca.
Ludzie prędko zapominają co się działo i mówiło niedawno. A. Camus pisał: „(…) bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika, że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i w bieliźnie, że czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście”.
Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Polityka