Przed sądem w Ostrowie Wielkopolskim toczy się proces Witolda Tomczaka (LPR) oskarżonego o znieważenie funkcjonariuszy policji. Głównym bohaterem procesu nie jest oskarżony, ale jak informuje Gazeta Wyborcza, jest nim rodzina Radia Maryja.
Jak można przeczytać w gazecie: „Sędzia ma dostać ochronę, bo dostała listy z pogróżkami. Pierwszy: widokówka z Matką Boską, a na odwrocie obelgi i groźba "Oskubiemy cię". Drugi - kawałek kartki, na nim także obelgi oraz żądania, by europosłowi Witoldowi Tomczakowi włos z głowy nie spadł, bo jak nie, to "licz swoje dni". Oczywiście można takie zachowania potraktować jednostkowo, zgodnie z przepisami kodeksu karnego, ale można spojrzeć szerzej i oceniać takie zachowania, jako swoiste zjawisko społeczne.
Fundamentem demokratycznego państwa prawa jest swoboda głoszenia opinii na wszelkie tematy. Więcej, państwo prawa winno chronić tę swobodę, ponieważ jest to wartość samoistna, stanowiąca o jego sile i powadze. Ta wolność rodzi odpowiedzialność, a oznacza to istnienie granic, których przekroczenie wyłącza ochronę. Przykładem takiego zachowania mogą być groźby karalne, np. : „licz swoje dni”. Zawsze ważny jest motyw określonego zachowania.
Jakież można mieć motywy by grozić sędzi, która prowadzi postępowanie karne, w którym na ławie oskarżenia zasiadł europoseł? Motywacją może być przynależność do rodziny Radia Maryja, którego ów poseł jest ulubieńcem. A wiadomo, jak oskarżają naszego pupila, to my tego pupila będziemy bronić wszystkim dostępnymi środkami. To klasyczna reakcja grup, związków o fundamentalnym charakterze. Więź łącząca członków w polaczeniu ze spoiwem ideologicznym i charyzmatycznym przywódcom stanowi bazę dla racjonalistycznego wyzucia. Owa więź nie pozwala trzeźwo oceniać określonych zjawisk czy zdarzeń. Racja wynika zawsze z interesu grupy, dowody i fakty nie mają znaczenia.
Rodzina Radia Maryja bazuje na religii katolickiej. Zacny fundament. Dodać do tego należy gmach wzniesiony z budulca narodowego. Zacny budulec. Nad wszystkim panuje guru – Ojciec Dyrektor. Tak ukształtowana struktura i jej cele to standard. Można powiedzieć więcej, deklarowane cele działania takiego tworu powinny wyzwalać wyłącznie pozytywne odczucia. Nie można sądzić inaczej mając na uwadze wartości wynikające z Biblii. A jednak deklaracje nie odzwierciedlają rzeczywistości.
Radio Maryja szybko wyczerpało formułę wyłącznie katolicką. Deklarowane cele formalnie pozostały te same, ale faktycznie istotą funkcjonowania rozgłośni był zysk. Czysty zysk. Ojciec dyrektor okazał się wyjątkowo sprytnym przedsiębiorcą, szybko wyczuł potrzeby rynku i określił grupy docelowe. Klasyczny członek rodziny to człowiek, ubogi, wykształcenie podstawowe, łasy na banalne syntezy rzeczywistości. Jeżeli połączymy te elementy razem uzyskam podmiot, który idealnie nadaje się do manipulacji, któremu łatwo jest wmówić, iż za większość jego niepowodzeń odpowiadają obcy, który konsumują dobra jemu należne. Ta mieszanka powierzchowności religijnej, ksenofobii i braku wiedzy stanowi kamień węgielny pod katedrę irracjonalizmu.
Nic nie łączy tak jak wspólny wróg. Łatwiej jest konsolidować ludzi, kiedy coś im grozi, np. cos grozi ich ojczyźnie, ich religii. Stąd wszystkie aluzje do niszczących Polskę działań Żydów i masonów, ich spiski itd. Grupa tkwiąca w takim otoczeniu ma bardzo duże szanse na przeistoczenie w sektę. Jeżeli się tak stanie rzeczywistość przestaje mieć znaczenie, podobnie pierwotnie deklarowane wartości i cele. Pozostaje grupa jako wartość samoistna i oczywiście jej guru. Jest to ostateczne stadium ewolucji, prowadzące do autodestrukcji. Nie wiadomo tylko jak długo ten ostatni etap potrwa.
Czy nadal mogą kogoś dziwić groźby wysuwane pod adresem pani sędzi prowadzącej proces w którym na ławie oskarżonych zasiadł człowiek identyfikowany z grupą?
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka