Pytałem dziś studentów i pracowników, co sądzą o posyłaniu sześciolatków do szkół. Ankieta była anonimowa. 74 % studentów i 91 % pracowników poparło pomysły by posłać swe dzieci rok wcześniej do szkoły.
Oczywiście to niereprezentatywna grupa, ale większość jest przygniatająca. Obowiązek szkolny nie może być traktowany, jako obowiązek odbycia zasadniczej służby wojskowej. Moja córka ma pięć lat, umie czytać i pisać i nie jest gnębiona przez bezlitosne guwernantki. Moją dumą opiekowała się mama, potem niania, a gdy miała 4 lata zaczęła uczęszczać do przedszkola. My jako normę edukacyjną wprowadziliśmy codzienne czytanie i liczenie, codziennie. Oczywiście wszystko na zasadzie zabawy, przygody, ciekawości nieznanego. Ulubionymi bohaterami mojego Skarba są, Lasse i Bosse. Moje serce sama czyta proste książeczki o Puchatku, Karolci, Mirandzie, Wróżkach, Piotrusiu itd.
Wiedza budowana w dziecku w rozsądnym wymiarze wzbogaca jego dzieciństwo. Za dzieciństwo szkraba w 100% odpowiedzialni są rodzice, a nie państwo. To my budujemy w dziecku wartości i zasady, uczymy empatii, miłosierdzia, ale i stanowczości. My budujemy wrażliwość, duchowość, a państwo winno stanowić rolę subsydiarną, ale ważną.
Moja córka liczy i czyta bez problemów, mając pięć lat, mając ojca dyslektyka, który jak powszechnie w salonie wiadomo, nie jest zbyt rozumny. Na dodatek po dwóch latach nauki języka ma podstawy angielskiego i hiszpańskiego.
Moja córka na pewno w wieku sześciu lat pójdzie do szkoły, a ode mnie będzie zależała jakość jej dzieciństwa, a nie od szkoły i państwa.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka