Na wstępie proszę nie kojarzyć powyższego tytułu ze słynną książką znanego polskiego dziennikarza, niemniej jednak idealnie pasuje on do obecnej sytuacji panującej w polskim futbolu.
Jak większość facetów oraz niewielki procent pań, generalnie większość ludzi na tej pięknej planecie, jestem zagorzałym kibicem piłki nożnej – niestety. Powiem więcej – jestem fanatykiem – ale nie kibolem (proszę nie mylić pojęć). Piłka dla mnie jest jak religia i dziś strasznie z tego powodu ubolewam.
Zaraz postaram się wszystko jasno wytłumaczyć. Piłka nożna – jedna z nielicznych, a zarazem najlepszych rzeczy jakie wymyślili Angole. Niestety, ale z piłkarzami już nie jest tak kolorowo. To bardzo ciekawa grupa zawodowa. Zarówno na boisku jak i poza nim to prawdziwi mężczyźni, którzy ostentacyjnie demonstrują swoją heteroseksualność. Tylko czy aby na pewno zgodnie z prawdą?
Czasami wydają się piękniejsi od swoich partnerek i naprawdę można byłoby się nieźle pomylić. Kosmetyczki mają również większe, a i u fryzjera częściej przesiadują. W ostatnim czasie zauważyłem ich wielkie upodobanie do noszenia torebek – uwaga – męskich torebek! Czasami się zastanawiam czy nie są lepszymi aktorami niż Robert De Niro czy Al Pacino. Gdy podczas pyskówki jeden drugiego lekko draśnie, padają jak muchy. A gdzie jest „fair play”, hasło dumnie reklamowane przez władze piłkarskie i samych piłkarzy? Zawodnicy oszukują jak się da, czy chodzi o wymuszanie kartek, przewinienia, czy gole. Dotyczy to zarówno naszego krajowego jak i szerszego podwórka. Tylko komu to przeszkadza za granicą, jeśli w gruncie rzeczy naprawdę grają na wysokim poziomie i osiągają wspaniałe wyniki?
Swoją drogą, czemu nasza piłka nie stoi na podobnym poziomie, skoro wielu naszym piłkarzom talentu nie brakuje? Wydaje mi się, że u nas problem leży w mentalności. Nasza polska mentalność w kwestii osiągnięć sportowych jest trochę spaczona. Wielokrotnie mieliśmy tego dowody na boisku, że naszym piłkarzom po prostu nie chce się grać lub w ogóle nie wierzą w wygraną. Dziwi mnie taka postawa szczególnie dzisiaj, kiedy żyjemy w cywilizowanych warunkach, w gospodarce wolnorynkowej i ogólnie w kraju demokratycznym. Jedna z zasad kapitalizmu mówi „jaka praca taka płaca”. Nawet jeśli tylko cudem zakwalifikowaliśmy się na EURO 2008 to w interesie samych piłkarzy jest, aby grać jak najlepiej, bo tylko w ten sposób można być zauważonym na międzynarodowym forum i dostać angaż w klubie marzeń. Niestety – jak pamiętamy – jedynym zawodnikiem, który grał, był bramkarz. Zresztą bramkarzy zawsze mieliśmy najlepszych i to jedyna formacja, której mógł nam pozazdrościć cały świat. Dziwi mnie tylko, że za komuny nasi piłkarze grali rewelacyjnie. Zastanawia mnie, co ich motywowało, bo przecież nie oddanie partii robotniczej! Niestety futbol dla większości piłkarzy to nic więcej, jak kwestia czystego zarabiania pieniędzy, a nie sprawa dumy, chwały czy honoru. Dlatego też trudno się im dziwić, że kopanie piłki jest dla nich równie jasną kwestią jak sprzedawanie czy kupowanie meczów, w którym to procederze często odgrywają istotne role.



Komentarze
Pokaż komentarze