RP Ochota RP Ochota
319
BLOG

Jakub Lewandowski: Apoteoza irracjonalności

RP Ochota RP Ochota Rozmaitości Obserwuj notkę 4

Podstawowy problem ateisty próbującego wziąć religię w obronę jest taki, że ta część jego współniewyznawców, która pod postacią ateizmu kultywuje wojowniczy antyteizm i zrobiła sobie z nieistniejącego bóstwa osobistego wroga, uzna go za niekonsekwentnego, zaś wierzący uznają go za NieWiaryGodnego. O ile wręcz nie zarzucą mu prowokacji. Inny problem jest taki, że choć w odwiecznej dyskusji o religii będzie on stawał przynajmniej częściowo po stronie wierzących, ci nijak nie będą w stanie zaakceptować jego argumentów. Sam język będzie dla nich zbyt obmierzły.

Siłą rzeczy ateista nie może bowiem używać języka religii. Takie sformułowania, jak „odnaleźć siebie w Chrystusie” czy „zostać przyjacielem Chrystusa” stanowią dla niego kwintesencję surrealizmu. Odwołuje się więc do tego, co ma szansę zrozumieć – na przykład do psychologii. Tymczasem tłumaczenie wiary poprzez psychologię jest dla wierzących niezasadnym odzieraniem jej z aury tajemniczości, nieokreśloności, wzniosłości i sacrum

Z punktu widzenia psychologii wiara religijna jest aktem irracjonalnym, czyli nieodnoszącym się do rozumowych środków poznawczych. Boga nie da się wyrozumować (choć wielu próbowało) – trzeba w niego uwierzyć. Irracjonalność wiary jest z jednej strony ulubionym orężem niektórych ateistów, z drugiej działa jak płachta na byka na osoby religijne. I ci, i ci konotują irracjonalizm z ciemnogrodem. Błędnie.

Dla ateistów irracjonalizm wiary oznacza często pretekst do pełnego pogardliwej pychy spoglądania z wyższością na osoby religijnie zaangażowane. Tak, jakby sami zawsze zachowywali się racjonalnie – podejmowali decyzje po dokładnym zbadaniu sprawy, zebraniu dostatecznej liczby danych, rozpatrzeniu przesłanek, policzenia prawdopodobieństwa i systemowej analizie problemu – bajgiel czy pączek? Ateiści również się zakochują, działają pod wpływem intuicji, wyrażają autorytatywne opinie o kwestiach, o których nie mają pojęcia. Moim ulubionym przykładem są lewicowi intelektualiści, którzy odznaczając się w równym stopniu społeczną wrażliwością i ekonomiczną ignorancją powtarzają jak mantrę gospodarczo samobójcze slogany – zwiększyć płacę minimalną, opiekę socjalną i zaangażowanie państwa. Czy ci wielcy humaniści mają jakiekolwiek racjonalne powody, żeby wierzyć, że zwiększenie płacy minimalnej przyczynie się do lepszego funkcjonowania rynku pracy? Nie. Oni w to wierzą.

Irracjonalna wiara (nie tylko religijna) ma swoje plusy. Mechanizmy psychologiczne przeciętnego człowieka wykorzystują ją bezustannie do poprawiania własnego ego i budowania motywacji. Większość osób, kiedy spotka je niepowodzenie, uzna to za pech, przypadek, wypadek przy pracy czy wreszcie czyjąś złą wolę. Jednocześnie swoje sukcesy przypiszą własnym cechom osobowościowym – jestem fantastyczny. Nie robią tego na podstawie analizy danych – robią to odruchowo. I całe szczęście. Bo jaką życiową motywacją mógłby wyskrobać ktoś, kto uwierzyłby w coś dokładnie odwrotnego (a może bardziej prawdopodobnego)? Że osiągane sukcesy są dziełem przypadku, a niepowodzenia to wyłącznie jego wina?

Irracjonalna wiara jest zatem irracjonalna z tego powodu, że nie opiera się na rozumowych środkach poznawczych. A jednocześnie uleganie jej bywa całkowicie racjonalną (czyt. rozsądną) strategią życiową. To ona pozwala ludziom brnąć do przodu, odnaleźć się „w tej obłędnej panoramie, jakby zaprojektowanej przez imbecyla, któremu wytłumaczono indeterminizm” (Leopold T.).

RP Ochota
O mnie RP Ochota

Fantastyczny, żywy nowy klub prężnej młodej lewicowej partii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości