Swieykowski Swieykowski
54
BLOG

KACZYŃSKI WYGRANY, KOMOROWSKI PRZEGRANY?

Swieykowski Swieykowski Polityka Obserwuj notkę 12

KACZYŃSKI ZWYCIĘZCĄ, PRZEGRANA KOMOROWSKIEGO

Ze zdumieniem wsłuchiwałem sie w pierwsze komentarze i analizy oceniające wyniki wyborów prezydenckich. Próbowałem sobie wyobrazić obraz, jaki mógłby powstać w głowie przybysza z zewnątrz, który nie miałby pojęcia o niuansach politycznych współczesnej Polski, nie znałby wyników podawanych w liczbach, nie widziałby obrazu telewizyjnego, a znałby jedynie owe komentarze i oceny. Dla większej pewności przy wyciąganiu wniosków, powinien jeszcze sięgnąć do wypowiedzi samych zwycięzców. Wniosek mógłby być tylko jeden. W wyborach prezydenckich nikt nie przegrał a zwycięzców jest conajmniej dwóch. Czyli że Polska ma od teraz dwóch prezydentów: Komorowskiego i Kaczyńskiego. Obydwaj sobie pogratulowali, obydwaj podziękowali wszystkim którzy przyczynili się do wspólnego sukcesu, obydwaj zapowiedzieli, że już dalej nie będą ze sobą rywalizowali a podzielone poglądami społeczeństwo trzeba teraz za wszelką cenę pogodzić. Gdyby przypadkowo do tegoż przybysza z zewnątrz dotarły jeszcze słowa o tym, że tak naprawdę to Kaczyńskiemu na zwycięstwie wcale nie zależało, a opisy łez widocznych na twarzy szefowej jego komitetu wyborczego to tylko przekłamanie obiektywu kamery telewizyjnej, albo złośliwa interpretacja objawu radości z sukcesu na twarzy tej pani, to ów przybysz natychmiast przekazałby swoim ziomkom wieść, że w Polsce w 2010 roku w wyborach prezydenckich nikt nie przegrał a zwycięstwo na pewno odniósł Jarosław Kaczyński.

Do powyższego opisu warto jeszcze wrzucić kilka pojedynczych scenek. Ot choćby te :szef kampanii wyborczej Komorowskiego z bukietem kwiatów od Komorowskiego ( to bardzo ważne) wyznaje dowód znakomitej współpracy szefowej komitetu wyborczego Kaczyńskiego albo też publiczne akceptowanie przez elitę PO działań polityków PiS usilnie zmierzajacych do wyeliminowania ze sceny politycznej Palikota, no bo przecież zwycięzcą jest PiS i PiS teraz stawia warunki.

Na szczęście nie zawodzą nas tuzy pisowskiej sceny. Pani minister Jakubiak już w pierwszym starciu z Niesiołowskim ujawniła zawartość swego jadu i ton jakim zamierza się ( jako zwyciężczyni naturalnie) posługiwać. Powiedziała wprost: prezydentura Komorowskiego będzie prezydenturą śmieszną. Idąc tonem wypowiadanych przez polityków słów należy oczekiwać iż wkrótce, prezydent elekt wprosi się na rozmowę do Pani poseł, by w dowód zapowiadanego pojednania, zaproponować jej stanowisko np. ministra do spraw kontaktów z ugrupowaniami politycznymi. Powtarzam: prezydent Komorowski wprosi się do Pani Jakubiak....a nie odwrotnie.

Z satysfakcją przyjmuję wiadomość, że Opole stało sie całkowicie miastem Platformy Obywatelskiej. Tutaj Komorowski zdeklasował Kaczyńskiego. Warto jednak posłuchać co mówi szef opolskiego PiSu Kłosowski. Uważa on, że mimo zwycięstwa komorowskiego, on i jego PiS w Opolu odnieśli sukces. W ciągu dwóch tygodni przybyło mu kilka tysięcy głosów. To przecież sukces :mówi Kłosowski. Ten sukces nawet byłby większy gdyby nie to, że w ratuszu rządzi PO i zawładnęło wszystkimi stanowiskami, podobnie w urzędzie marszałkowskim i u wojewody. Przecież to wszystko ich ludzie, ich rodziny, znajomi ich rodzin- powtarza Kłosowski - to kilkanaście tysięcy głosów... Nie będę dalej cytował, bo to naprawdę żałosne. Niechaj nadal tworzy takie oceny. Tutaj, na Opolszczyźnie nikt w PO nie usiłuje wtórować Kłosowskiemu i przekonywać ludzi, że mimo wszystko zwycięstwo odniósł Kłosowski i jego PiS. Dla kontrastu. W Lublinie różnicą kilku dziesiątych procenta wygrał Kaczyński. I to wystarcza by twierdzić i powtarzać, że wygrał Kaczyński, nikomu nie przychodzi do głowy trąbić, że jest to zwycięstwo Komorowskiego. Nawet Palikot nie próbuje tłumaczyć, że to on wygrał.Jeżeli już by szukać winnego sytuacji, to wydaje mi się iż warto przypomnieć o podjętej przez kilku posłów PO próbie zamachu, przewrotu w tym regionie. Usiłowano - i to przy akceptacji władz centralnych PO - pozbawić wpływów i władzy Palikota. A więc rękami działaczy PO chciano zadość uczynić żadaniom PiSu i wyeliminować ze sceny politycznej znienawidzonego przez PiS Palikota. Na szczęście członkowie struktur lubelskiej PO okazali się mądrzejsi od niektórych swoich posłów i wspierających ich warszawskich elit i zaufali Palikotowi.

Nie wiem komu w PO w Warszawie zależy na tworzeniu wrażenia, że PiSu nie ma. albo że faktycznie PO przegrało a zwycięstwo odniósł Kaczyński, natomiast w ocenach oraz słowach i zachowaniach należy być ostrożnym. Jestem zdumiony jako dziennikarz. Jestem zawiedziony jako sympatyk i wyborca PO. Zaczynam być wściekły na nasze elity jako działacz PO.

Przypominam. Tuż przed naszymi wyborami swojego prezydenta wybierali Niemcy. Udało sie to dopiero przy czwartym podejściu. Tam prezydenta wybiera parlament, ale wynik przenosi się i ocenia w odniesieniu do poszczególnych partii. Walka była niezwykle wyrównana. Zwyciężył i to naprawdę minimalnie obóz kanclerz Merkel. Nikt nie trąbi że było to zwycięstwo opozycji. Przypominam dramatyczne dni wyborów prezydenckich w USA. Busch junior przegrał faktycznie ułamkiem procenta, niemal pojedynczymi głosami. Nikomu tam poważnemu nie przyszło do głowy twierdzić, że np. moralnym zwycięzcą został jednak Busch.

Bronisław Komorowski nie wygrał nieznacznie - jak to usiłuje się podkreślać. Swego rywala pokonał 6-ma procentami głosów. Uzyskał ponad milion głosów więcej. Stało się to w okresie wakacyjnym, kiedy tradycyjny elektorat PO, albo sympatycy PO przypuszczalnie stanowią olbrzymią wiekszość wśród tych którzy wyjechali na wakacje i nie wzięli ze sobą zaświadczeń umożliwiających głosowanie tam gdzie akurat przebywali. Wreszcie trzeba pamiętać i powtarzać to, iż po raz pierwszy na taką skalę bezpośrednio w wybory włączył się kościół katolicki, księża. Z ambon wskazywano bez ogródek iż należy głosować na Kaczyńskiego. Mimo to wygrał Komorowski i to wygrał zdecydowanie. Nie o włos, nie o wąs ale różnicą ponad 1 miliona głosów, różnicą 6 procent. Nie wolno udawać, że było czy jest inaczej.

PiS może trąbić, że to jego sukces. Kaczyński nie ma wyjścia, tak musi twierdzić. Wolno mu w to wierzyć. Ale zwycięzca jest tylko jeden. Nazywa się Bronisław Komorowski

Swieykowski
O mnie Swieykowski

Najpierw marzec i grudzień 68 i 70 w Krakowie jako student. Potem w Radio w Łodzi i w TVP W-wa jako dziennikarz. Od 1979 emigrant w Szwecji. Od 1982 dziennikarz w RP RWE w Monachium.Od 1995 działalność gospodarcza w Polsce. Od 2011 senator RP . Związany z PO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka