Tymczasem niektóre wydarzenia powinny skłaniać nas do dłuższych refleksji.
Wczoraj niemal wszyscy na sąsiednich blogach (jak i wszelki media) zajęli się tragedią pohańbionej dziewczyny. Dziś już temat cichnie, jutro nikt nie będzie o tym pamiętał. Już powrócono to zwykłych rzeczy: jakiś raport PO, jakieś media. Politycy i dziennikarze jak zwykle topią się we własnym sosie. A czy to jest tak naprawdę ważne? Medialny cyrk trwa dalej, oddalajac się coraz bardziej od prawdziwego życia.
Samobójstwo nastolatki jest tragedią dla jej najbliższych, ale równocześnie ostateczną katastrofą całego naszego sytemu szkolnictwa. Już zdarzały się w polskich szkołach rózne rzeczy:pobicia uczniów i nauczycieli, handel narkotykami na masową skalę, rozboje, wymuszenia. To, że gimnazjalistyki roia sobie nagie zdjęcia, to już prawie norma. Ale żeby 14-letnie, powtarzam, 14-letnie dzieci cwiczyly sobie gwałcenie koleżanek?
To wydarzenie to nie jest przypadek. Przypadkiem było tylko to, ze wydarzyło się akurat w danym miejscu. Jest to jednak nieunikniony efekt kompletnego upadku dyscypliny i szacunku dla szkoły. Stała się to przy zgodnym wspołudziale dużej części nauczycieli z większością rodziców.
Rosnie nam pokolenie jedynaków urodzonych na poczatku lat 90. Ich rodzice albo są biedni, albo bogaci, ale jedni i drudzy nie mają czasu lub ochoty by wychowywać dzieci. Pociechy wyrastaja na słabo zsocjalizowanych egoistów, dla których liczy sie tylko kasa, siła, albo jedno i drugie.
Jeśli nie będzie zmian, i to jak najszybciej, grozi nam, iż wkrótce ze szkół beda wynoszone trupy.
I piszę to ja, majacy 23 lata, żeby ktoś nie mysał, że to głos jakiegoś zgorzkniałego staruszka, który uważa, iż "kiedyś było lepiej". Nie wiem jak było kiedyś, ale na pewno nie tak źle jak teraz.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)