Rosjanie zabrali się za kręcenie filmu o zwycięstwie nad okrutnymi polskimi interwentami w 1612 roku. Trudno przewidzieć jak to dzieło będzie wyglądać, ale raczej nie należy się spodziewać by nasi przodkowie zostali ukazani w sposób obiektywny i zgodny z prawdą historyczną. Prawda jest jednak taka, że Rosjanie mogą sobie kręcić co chcą, jak chcą, jeśli tylko mają na to ochotę i pieniądze.
Muszę przyznać, iż odczuwam pewien podziw, a równocześnie zazdrość. W Rosji kręcone są kolejne epickie filmy o różnych epizodach historii tego kraju. Faktem jest, że są one tendencyjne i tworzone na zamówienie armii, FSB lub prezydenta. Zarabiają jednak sporo pieniędzy i gromadzą miliony widzów. Być może ulegają oni indoktrynacji, jednak czy różni się ona tak bardzo od hurra-patriotyzmu serwowanego w produkcjach amerykańskich?
Tymczasem nasi „tffurcy” filmowi potrafią tylko płodzić kolejne mdłe opowieści o alkoholikach, bitych żonach alkoholików i molestowanych dzieciach alkoholików. A jeśli już zabierają głos na tematy związane z historią, to tylko po to, by pokazać, iż Polacy to ciemnogród, antysemici i w ogóle bydło. Potem dają sobie nawzajem nagrody i są zadowoleni.
Oczywiście nie uważam, by nasza kinematografia powinna działać wg zasady rozkazowo-nakazowej, tak jak u naszych wschodnich sąsiadów. Jednakże sądzę, że nasz naród ma dostatecznie interesująca historię, by filmowcy poświecili jej nieco uwagi. A zarazem nasza historia jest dostatecznie piękna, żeby opowiadać o niej zarówno bez martyrologii jak i samobiczowania.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)