Igor Janke zarządził w Salonie ciszę wyboczą zabraniając pisania na tematy polityczne. Prawdę mówiąc trochę mnie tym zdziwił, bo przecież każdy temat może być polityczny, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Szef Salonu24 zaproponował dodatkowo by pisać o rzeczach typu książki lub wystawy, po czym sam zignorował swe zalecenia i zamieścił tekst o naszej wolności. Bardzo ładny, zresztą, ale polityczny jak każdy inny.
Także więc i ja daruję sobie pisanie recenzji, chociaż mój dzisiejszy temat nawiązuje poniekąd to kwestii malarstwa i rzeźby.
Otóż w Warszawie stanął w końcu pomnik Romana Dmowskiego. Nie jestem jego wielbicielem, jednak uważam, że zasłużył on sobie na uhonorowanie już samą działalnością podczas konferencji w Paryżu. To on, mimo swego wieloletniego konfliktu z Piłsudskim i próbą stworzenia własnego ośrodka polskiej władzy, potrafił wznieść się ponad podziały, negocjując jak najlepsze granice dla Polski. Historycy uznają go bezsprzecznie za męża stanu.
Tymczasem na stronie Gazety Wyborczej odbywa się głosowanie. Internauci są proszeni o odpowiedź na pytanie czy „Roman Dmowski powinien mieć pomnik w Warszawie”. Moim zdaniem odpowiedź jest oczywista – niezależnie od poglądów politycznych, każdy kto chodził do szkoły na lekcje historii powinien zdawać sobie sprawę z rangi tej postaci. (Zadziwiające jest wręcz dlaczego Dmowski nie miał do tej pory pomnika? Czyżby o wszystkim zadecydowało doprawienie mu gęby antysemity?)
Jednakże dla przynajmniej ponad 3400 osób to nie jest oczywiste. Wg nich człowiek, który walnie przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości nie zasługuje na pomnik w stolicy. Lepiej rzucić pogardliwe „nie”, a najlepiej worek z farbą, jak to niektórzy zrobili. Czyżby tak mocno wpłynęły na nich spory dzisiejszych polityków, wykorzystujących Dmowskiego na różne sposoby (w zależności od opcji)? A może te tysiące ludzi zatraciły jakąkolwiek możliwość samodzielnej oceny i nie potrafiły oddzielić odległej historii od współczesności?
Wolę wierzyć, że po prostu byli na wagarach, gdy w szkole (bynajmniej nie tej zarządzanej przez innego Romana) odbywała się lekcja o 11 listopada 1918 roku.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)