Od kilku dni trwają spekulacje kogo poprą wyborcy Marka Borowskiego w II turze warszawskiej elekcji. Otóż moim zdaniem nie poprą nikogo. Oczywiście sondaże wskazują, iż zdecydowana większość z nich poprzez Hannę Gronkiewicz-Waltz, ale to przecież nie oznacza, że tak się naprawdę stanie. Już pomijam kwestię wiarygodności wyników badań opinii publicznej w naszym kraju.
Przed II turą ostatnich wyborów prezydenckich też sondaże, "eksperci" i politycy PO wieszczyli wygraną Donalda Tuska, którego mieli jakoby poprzeć wyborcy lewicowi. Tymczasem większość z nich po prostu nie poszła zagłosować. Tak może być również teraz.
Być może elektorat Borowskiego faktycznie przeniesie swoje poparcie na Gronkiewicz-Waltz. Byłby to jednak kolejny przykład jak bardzo sytuacja polityczna w naszym kraju jest daleka od normalności. PO reprezentuje światopogląd liberalny. Milton Friedman, to ich idol. Lewicowcom powinno być do nich bardzo daleko. Jednak w imię niechęci do PiS zagłosują na osobę wyznającą poglądy niemal całkowicie odwrotne od lewicowych.


Komentarze
Pokaż komentarze