Rybitzky Rybitzky
23
BLOG

Litwinienko - nigdy się nie dowiemy?

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 3

Aleksandra Litwinienkę spotkał okrutny los. W niewiadomy sposób do jego organizmu dostała się zabójcza substancja, powodująca systematyczne i nieodwracalne wyniszczenie organizmu. Umierając, były rosyjski szpieg wskazał swoich morderców – rosyjskie służby działające na rozkaz Władimira Putina. Historia życia i śmierci Litwinienki stała się już dosyć znana. Sądzę, iż nikogo nie dziwi, że podejrzenia mogą padać na rosyjskie władze.

Podejrzenia stają się tym bardziej uzasadnione, gdy zastosujemy starą rzymską zasadę is fecit cui prodest – uczynił ten, komu przyniosło korzyść. Można wprawdzie powiedzieć, iż Putinowi zabójstwo Litwinienki nic dobrego nie dało. Grozi mu dyplomatyczny konflikt z Wielką Brytanią i utrata dobrej opinii na świecie. Wyeliminowanie jednej, niezbyt wpływowej osoby nie powinno być tego warte.

Jednak pozostaje pytanie, czy naprawdę Rosjanie poniosą jakieś konsekwencje tego morderstwa? Śledztwo wprawdzie trwa, lecz nie ma powodów sądzić, że doprowadzi do sprawców. Nawet jeśli odnalezieni zostaną jacyś ludzie zamieszani w zbrodnie, to raczej nie będą oni wymachiwali legitymacjami FSB. Jeśli jeszcze w ogóle żyją. Wielka Brytania, ani żaden inny zachodni rząd nie zarzuci Rosji mordowania swoich obywateli za granicą. Oznaczałoby to otwarty konflikt, a na tym za dużo można stracić.

Miesiąc temu zabito Annę Politkowską. Ta sprawa również odbiła się głośnym echem na świecie. Odwiedzającego Niemcy Putina witały oburzone demonstracje a Rada Europy groziła wyrzuceniem Rosji z tej organizacji.

I co? I nic.

Zabójców Politowskiej nie odnaleziono, Putin spokojnie pozałatwiał swoje sprawy w Niemczech i nawet nie potępił sprawców zamachu. Przez cały miesiąc jeździł po świecie, spotykając się z najważniejszymi politykami i czy ktoś go skrytykował? Nie podał mu ręki? Zażądał wyjaśnień? Bynajmniej.

Teraz Putin przybył do Helsinek, gdzie miał być fetowany przez przywódców UE, ale całą zabawę zepsuli Polacy (lecz to już osobny temat).

Prezydent Rosji tak naprawdę nic nie stracił na śmierci Anny Politowskiej, a na pewno zyskał. Nie tylko uciszenie jednej niewygodnej dziennikarki, ale przede wszystkim zastraszenie setek innych, potencjalnie krnąbrnych. Podobnie jest z Litwinienką – to nic, że umierając oskarżał Putina o najgorsze. Na Zachodzie nikt go nie słuchał, czy też raczej nie chciał słuchać. Tymczasem wielu potencjalnych „Litwinienków” może się teraz zastanowić: czy warto?

Wygląda więc na to, iż „nieznani sprawcy”, przy milczącej akceptacji świata, będą od czasu do czasu mordować przeciwników Putina oraz FSB. I nikt ich nie będzie zbyt pilnie tropił zabójców, bo rodziłoby to wystąpienie zbyt poważnych konsekwencji. Rosja to przecież nie Imperium Zła, którym był ZSRS. Rosja to członek G8, demokratyczny kraj, eksportujący jakże potrzebne surowce. Być może nie wszystko tam jest takie jak na Zachodzie, ale przecież trzeba szanować różnice. A to, że ktoś jest inny nie znaczy, iż musimy podejrzewać go o najgorsze. Prawda?

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka