Czy widzieliście ostatnio w programach informacyjnych w TV jakieś doniesienia z obrad Sejmu? Ja widziałem kilka dni temu, chyba w Wiadomościach, jeden krótki materiał o ustawie zezwalającej wojewodom blokowanie wybranych inwestycji samorządów. To przypomniało mi, że bycie parlamentarzystą teoretycznie nie polega li tylko na prowadzeniu po pijanemu, wyłudzaniu na różne sposoby pieniędzy i molestowaniu pracownic biur.
Czasami posłowie spotykają się na tzw. posiedzeniach Sejmu i zajmują, jak to się określa, „kształtowaniem prawa”. Ciekawe, prawda?
Ja, żywiący się medialną papką, niemal już o tym zapomniałem, ale chyba faktycznie – polski parlament nadal funkcjonuje. Najwyraźniej jednak dziennikarze już w nim nie bywają w celu zdawania relacji z posiedzeń.
Oczywiście, całkiem możliwe, iż w Sejmie nie dzieje się absolutnie nic ciekawego. Jestem przekonany, że nasi odpowiedzialni i światli ludzie mediów informują społeczeństwo o tym co najważniejsze – skandalach, seksie, tajemniczych ciążach. Jeśli poseł kogoś przeleciał to musi to być pierwszy news przez cztery kolejne dni, okraszony analizami ekspertów, komentarzami publicystów i wykresami. Materiał na 10 minut. Potem trzeba zmieścić jeszcze kilka wzajemnych pyskówek polityków na temat kto jest fajny, a kto nie, i trzeba kończyć. Na informacje z tej dużej, półokrągłej sali z zielonymi fotelami nie ma już czasu. Poza tym, te ustawy są takie długie i nudne! Kto to zrozumie? I kogo to obchodzi? Ale seks, o tak, to interesuje każdego…


Komentarze
Pokaż komentarze