Jak wiadomo pojęcie „wykształciuch” zrobiło w ostatnich miesiącach oszałamiającą karierę. Prawdopodobnie jest to efekt wykorzystania tego określenia przez „Gazetę Wyborczą”. Zmanipulowała ona sens wypowiedzi Ludwika Dorna i stara się sprawić, by w powszechnym odbiorze społecznym słowo „wykształciuch” kojarzyło się z cała inteligencją. Tak złe Prawo i Sprawiedliwość ma traktować wykształconą część narodu.
Oczywiście, jest to nieprawda. Słowa Ludwika Dorna były jasne: To mocno ignorancka, egoistyczna, narcystyczna warstwa wykształconych, która nie ma wiele wspólnego z polską inteligencją. Ta znaczna część warstwy wykształconej posiada pewną profesjonalną kompetencję. Natomiast straciła ona kontakt z resztą Polski, w gruncie rzeczy na własne życzenie.
Nie chodzi więc o inteligencję jako całość, a raczej pseudointeligencję. Dorn nawiązuje zresztą to rosyjskiego terminu „inteligienczestwo”, określającego grupę, która zastąpiła prawdziwą rosyjską inteligencję wymordowaną przez komunistów (wywiad z Ryszardem Legutko na ten temat).
Tak naprawdę nie wiadomo czy Azrael spełnia definicję „wykształciucha” – jest przecież anonimowy. A to oznacza, iż pewną dozę dystansu do tego co pisze o sobie należy mieć. Przyjmijmy jednak, że faktycznie – skończył on studia i tym samym jest uznawany przez społeczeństwo za wykształconego człowieka. A przede wszystkim – sam się za takiego uważa.
Mamy więc pana (ponoć mieszkającego na Żoliborzu w Warszawie), który skończył politechnikę, uniwersytet – kto wie?, i w pewnym okresie swego życia zajął się pisaniem internetowego bloga. Po pewnym czasie zaczął pisać również na Salonie 24. Na swoim blogu umieścił taki urzekający tekst powitalny: Jako właściciel tego bloga nie zmuszam nikogo do jego czytania. Jeżeli jednak ktoś go czyta – ma prawo komentować. Ale tylko w sposób merytoryczny i logiczny. Odnoszący się do meritum spraw i artykułów. Szanuję opinię przeciwne, skrajne, nawet słowa obelżywe – ale nie pod moim adresem lub adresem wartości które szanuję. Urocze, prawda? De facto oznacza to, że Azrael może kasować wszystko co mu się nie spodoba w komentarzach. Akurat go rozumiem, sam kasuję u siebie co chcę. Ale nie ubieram tego w tego typu słowa.
Właśnie, u „wykształciuchów” najważniejsza jest forma, nie treść. Najważniejsze, by było dużo świętego oburzenia i wywyższania się nad innych. Rzecz w tym, że inteligencja miała swój etos, wiedziała, że ma służyć ojczyźnie i gorzej sytuowanym obywatelom. Tymczasem „inteligienczestwo” uważa, iż złapało Pana Boga za nogi i z racji tego może pouczać innych. Ja znam prawdę! Ja jestem mądry! Zamknijcie się, bo ja mówię! – taki jest Azrael. Takie są wykształciuchy.
Podobną postawę można obserwować w praktycznie każdym tekście naszego bohatera, jednak jej spektakularne przykłady znajdują się we wpisach o sowieckich pomnikach (Pomniki i pamięć, Polityka historyczna). Tutaj jest wszystko: brak zrozumienia dla emocji innych, poczucie moralnej wyższości, wzgarda dla własnego narodu oraz tanie chwyty retoryczne.
Na szczęście jednak, wola walki wśród „wykształciuchów” jest znikoma. Zgubą tego środowiska jest właśnie arogancja. By wygrywać w polityce trzeba porwać masy (czy się tego chce, czy nie). A za przemądrzałym pyszałkiem mało kto chce iść.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)