Rybitzky Rybitzky
41
BLOG

5 maja, czyli o bezcennym honorze

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 12

Historia jest czymś od czego nie można się odciąć. Za bardzo naiwne uważam wezwania by „zapomnieć o przeszłości” i „skoncentrować się na przyszłości”. Owszem, nie można żyć jedynie pamięcią dawnych wydarzeń. Jednak nie można odrzucić faktu ich wpływu na nasze losy. Wszystko co zdarzyło się kiedyś determinuje naszą teraźniejszość.

Chociażby dzień 5 maja 1939 roku. Kto mógł wówczas przypuszczać, iż decydują się wówczas losy Polski i świata? Tymczasem skutki tego dnia odczuwamy to tej pory. W każdej chwili cząstka 5 maja 1939 roku nadal trwa.

28 kwietnia 1939 na trybunę w Berlinie wyszedł kanclerz Rzeszy Adolf Hitler i w histeryczny sposób wymówił polsko – niemiecki pakt o nieagresji z 1934 roku. Dla każdej osoby nieco lepiej zorientowanej w polityce oznaczało to, że wojna zbliża się wielkimi krokami. Austria i Czechy należały już do Rzeszy, teraz żądała ona Gdańska i korytarza przez polskie Pomorze.

W rządowych kręgach Rzeczpospolitej zapanowała konsternacja. Oto cała misternie budowana polityka zagraniczna padała w gruzy. Groźba konfliktu z wielkim sąsiadem stawała się nieunikniona, a sojusznicy byli daleko. Do wyboru pozostało ulec, lub stawić opór. Spełnienie niemieckich żądań oznaczało (być może) utrzymanie pokoju, lecz równocześnie polityczne oraz ekonomiczne uzależnienie Polski od Rzeszy. Przed polskimi politykami stanęła tragiczna konieczność dokonania wyboru.

5 maja 1939 roku do Sejmu przybył pułkownik Józef Beck, minister spraw zagranicznych Rzeczpospolitej Polskiej. Sala posiedzeń była zajęta do ostatniego miejsca. Posłowie doskonale zdawali sobie sprawę z doniosłości chwili. Tak samo obywatele, których miliony zebrały się przed radioodbiornikami. Wszystkie szkoły w kraju przerwały lekcje, by uczniowie mogli posłuchać transmisji z Sejmu. W kuluarach parlamentu tłoczno zaś było od dyplomatów i zagranicznych dziennikarzy. Rozdano im przetłumaczony na francuski tekst mającego się odbyć przemówienia. Gdy obcokrajowcy gorączkowo przeglądali kartki, minister Beck wszedł na mównicę.

Mowa była niezbyt długa, ale treściwa. Beck przedstawił dotychczasowe kierunki polskiej polityki i przeszkody, jakie ona napotkała. Gdy dotarł do kwestii niemieckich żądań rzekł tak:

(…) muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da!

W tym momencie w Sejmie wybuchła euforia. Posłowie wiwatowali i rzucali sobie w ramiona, a następnie kilka minut klaskali. Gdy wrzawa ucichła minister kontynuował swą mowę. Zakończył słowami, które przeszły na wieki do historii:

Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.

Tego samego dnia Niemcy otrzymały polskie memorandum odrzucające żądania Rzeszy. Hitler nakazał przygotowania do inwazji na wschodniego sąsiada. II Rzeczypospolitej pozostały cztery miesiące życia. Los Polski, Europy i całego świata miał się nieodwracalnie odmienić.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka