Według pierwszych nieoficjalnych wyników wybory prezydenckie we Francji wygrał Nicolas Sarkozy. Jednak podawane liczby budzą pewne wątpliwości – 53 procent może się w oficjalnych wynikach zamienić na dużo mniej. Przynajmniej tak myślimy w Polsce, gdzie jak wiemy, różnie to z przewidywaniem wyników wyborów bywało.
We Francji jednak instytuty badań opinii publicznej radzą sobie ostatnio lepiej. Przewidziały rezultat pierwszej tury zarówno wcześniej, jak i w dniu wyborów. Czy teraz francuskim socjologom poszło równie dobrze? Kilka następnych godzin da nam odpowiedź.
Oczywiście zasadnicze pytanie tego wieczora to nie kwestia wiarygodności sondaży, lecz jak zmieni się Francja, i czy w ogóle. Ostatnie tygodnie francuskiej kampanii z napięciem obserwowała cała Europa. Wszyscy uważają, że coś się wydarzy – jednak nikt tak naprawdę nie wie co.
Faktem jest, że to nie są „normalne” wybory. W pierwszej rundzie pobito rekord frekwencji przy urnach, teraz liczba głosujących będzie jeszcze większa. Cała Francja przemówiła, niezależnie od koloru skóry, wyznania i pochodzenia etnicznego. Zarazem kraj został spolaryzowany politycznie w stopniu nie spotykanym od 1968 roku. Czy wszyscy zaakceptują wynik wyborów? A może znów na ulicach Paryża ujrzymy barykady i płonące samochody?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)