Rybitzky Rybitzky
38
BLOG

Wyznania naiwnego, czyli w Polsce wojna trwa

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 17

Czym tłumaczyć moją naiwność? Młodością? Idealistyczną wiarą w człowieka? A może zmęczeniem trwającymi konfliktami? W moim wczorajszym tekście dałem wyraz swemu zaufaniu dla instytucji jaką jest Trybunał Konstytucyjny. Przyznaję – zrobiłem to nieco pochopnie. Mogłem lepiej przeanalizować życiorysy niektórych sędziów.

I nie chodzi mi tu bynajmniej o dzisiejsze „dramatyczne” wydarzenia w TK. Dla mnie Andrzej Jamroz, wieloletni członek zbrodniczej bandy jaką było PZPR nie powinien nigdy wejść w skład Trybunału. To, czy był jakimś Kontaktem Operacyjnym nie ma żadnego znaczenia. Przecież to Partia rządziła wszystkim, łącznie z SB. Trudno oczekiwać od takiego człowieka bezstronności w sprawie o takim znaczeniu politycznym.

Rzecz w tym, iż w Polsce nie trwa nic innego jak wojna. Stopień polaryzacji jest tak duży, że trudno oczekiwać od kogoś wyrwania się ponad podziały. Można mieć nadzieję takiego postępowania, ale pewność – nigdy. Nic więc dziwnego, iż PiS zdecydował się na rozgrywkę, którą właśnie obserwujemy.

Wszystkie przedpołudniowe wydarzenia w TK to sprytny plan PiS. Piszę to serio i z podziwem. Nie wiemy jeszcze jak to się skończy, lecz za pewien czas o 10 maja 2007 będą powstawać naukowe opracowania. Bez wątpienia ktoś wiedział wcześniej jaka była przeszłość dwóch sędziów. Wczoraj zasugerowano ich wykluczenie, lecz TK albo nie zrozumiał przesłania, albo nie chciał zrozumieć. Wyciągnięto więc teczki (tak się w Polsce już utarło, iż dziennikarze nie reagują na hasło „był w PZPR”, lecz na „agent” reagują zawsze – w przypadku Jamroza ten idiotyzm jest szczególnie widoczny) i wprowadzono gigantyczne zamieszanie. Ponadto prezydent zgłosił chęć ogłoszenia wszystkich teczek, co sprawiło, że ewentualne zastrzeżenia TK do ustawy oznaczać będzie natychmiastową i całkowitą lustrację (jeśli oczywiście powszechna lustracja nie jest blefem).

Dalej, w swej naiwności, wierzę w instytucję jaką jest Trybunał Konstytucyjny. Uważam jednak, że tak samo jak wszystkie inne polskie instytucje, organizacje, stowarzyszenia, korporacje stała się ona polem walki. W naszym kraju trwa wojna. Można ubolewać, że w ogóle wybuchła. Można bać się jej konsekwencji. A przede wszystkim można się nią nie przejmować. Tak robią miliony Polaków, i ja im zazdroszczę. Jestem jednak naiwnym, młodym człowiekiem i nie potrafię stać z boku. Wybrałem stronę w tej wojnie. Świętości nie ma.

 

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka