Walka ocenę z religii na świadectwie trwała krótko. Właściwie to w ogóle jej nie było. Rząd bez szemrania poddał się woli Kościoła. Religia będzie traktowana jak każdy inny przedmiot. Biskupi i ministrowie mogą uważać, że zrobili dobry interes. Jednakże ze strony ludu nie słychać głosów zachwytu.
Moim zdaniem jednym z poważniejszych (a zarazem „tradycyjnych”) błędów polskiej prawicy jest ścisły związek z Kościołem. Schlebienie pragnieniom rozwydrzonych biskupów zawsze kończyło źle dla polityków. Tak było na początku lat 90., tak było za rządów AWS, i tak może być teraz.
Prawicowi politycy słusznie oceniają, iż wiara jest ważna dla ich potencjalnego elektoratu. Naiwnie jednak utożsamiają wierzących z hierarchami Kościoła. Tymczasem w Polsce religijność jest dosyć specyficzna. Ludowa, a nie intelektualna. Oparta na tradycji, a nie na biskupich nakazach.
Polacy chodzą masowo do kościołów, ale bynajmniej nie oznacza to ich uwielbienia dla proboszczów. Odwrotnie, jesteśmy narodem bardzo antyklerykalnym. W połączeniu z odejściem Jana Pawła II i postępującą laicyzacją młodego pokolenia tworzy to mieszankę wybuchową. Kościół w Polsce może wkrótce upaść – taką opinię wyraziłem już wiele miesięcy temu, a kolejne wydarzenia tylko ją potwierdzają.
Zarówno jednak episkopat, jak i politycy, zdają się tego nie dostrzegać. Hierarchowie, zamiast zadbać o obronę Kościoła zdają się mentalnie cofać do średniowiecza. Równocześnie prawicowi liderzy nadal zabiegają o łaskę u kleru, wierząc, iż dzięki temu zdobywają społeczne poparcie. Ten chocholi taniec obserwowaliśmy już wielokrotnie i zawsze kończył się zwycięstwem lewicy.
PiS, wbrew pozorom, trzymał do tej pory biskupów na dystans. Była to taktyka słuszna i należało się jej trzymać. Niestety, nadzieja na zdobycie głosów dzięki spełnianiu żądań episkopatu jak zwykle kusi prawicowych polityków. I jak zwykle ich zgubi.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)