Pijany Olek chlipał na ramieniu Jurka, tuląc równocześnie do siebie butelkę wódki. Zasiadający wokół nich koledzy patrzyli przez chwilę na tą scenę jak urzeczeni, po czym sami pogrążyli się we łzach. Łzach szczęścia, oczywiście.
Kilka godzin wcześniej Jurek otrzymał nominację na stanowisko ministra spraw wewnętrznych i wicepremiera w nowym, centrowo-lewicowym rządzie. Ministrami zostało jeszcze kilku innych sprawdzonych ludzi. Towarzyszom z satelickich ugrupowań przypadły w udziale co najwyżej stanowiska wiceministrów. W ten sposób skazywana jeszcze rok wcześniej na klęskę partia powróciła do Wielkiej Gry.
Gdy nowi-starzy władcy Polski już się wypłakali skierowali swoje spojrzenia na opuchniętą, zaczerwioną (lecz przecież jaśniejącą i natchnioną) twarz przywódcy. Ten czknął przeciągle, przeciągnął mętnym wzrokiem po sali i rzekł:
- A terasz… Yp! Terasz ich wszyyy… yyy… szyystkich spa… spapałujemy!
- Spałujemy? – nieśmiale spytał Wojtek. Siedzący nieco dalej Leszek parsknął śmiechem. Olek tymczasem spojrzał dobrotliwie na niedoświadczonego kolegę i twierdząco skinął głową:
- Spałować tesz możemy!
***
Ciało znanego polityka unosiło się bezwładnie na powierzchni wody wypełniającej wielką wannę. Przybyli na miejsce zdarzenia policjanci patrzyli na ten widok zdumieni. Z osłupienia wyrwał ich lekarz, dla którego nie było tu już pracy:
- A wiec jednak miał rację z tym jacuzzi. Jednak źle działa.
***
Szczupły, niewysoki mężczyzna w okularach podchodził właśnie do swojego samochodu, gdy jego uwagę przykuł jakiś dźwięk. Podniósł głowę i ujrzał gigantycznego tira pędzącemu wprost ku niemu. Przeraźliwy ryk silnika był ostatnim dźwiękiem, który dotarł do uszu byłego szefa jednej z policyjnych agencji.
***
- Jego też musimy.
- No co ty, to już będzie trzeci!
- Służba, nie drużba. Poza tym to już będzie ostatni.
- To teraz znowu do Krakowa?
- Tak jest.
- Pechowy ten Kraków jakiś.
***
Znany prawnik mieszkał sam. Jego zwłoki zostały odkryte dopiero kilkanaście godzin po śmierci. Policyjny lekarz orzekł, iż przyczyną śmierci był bez wątpienia zawał.
- Zawał? W tak młodym wieku? – niedowierzał jeden z inspektorów.
- To się zdarza – lekarz wzruszył ramionami – miał słabe serce. Nawet sławnych i bogatych dotykają nieszczęścia – dodał filozoficznie.
- Tak więc nie ma powodów do wszczęcia śledztwa?
- Absolutnie żadnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)