Rybitzky Rybitzky
110
BLOG

Bohaterowie romantyczni?

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 7

Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga
Z Bogiem i choćby mimo Boga!

 
Jarosław Marek Rymkiewicz mocno dowartościował premiera Kaczyńskiego, jak i całe Prawo i Sprawiedliwość. Porównał tę partię nie tylko do „pierwszej kadrowej” Józefa Piłsudskiego, ale też do wszystkich patriotyczno – powstańczych ruchów, od insurekcji kościuszkowskiej poczynając. Tym samym umieścił PiS na równi z archetypicznymi dla Polaków bohaterami czasów romantyzmu.

Cóż, wkrótce pojawią się głosy wyszydzające takie spojrzenie na naszą scenę polityczną. Moim zdaniem jednak – coś w tym jest (wiem, iż mogą mi Państwo zarzucić brak obiektywizmu). Oczywiście trudno mi porównać Kuchcińskiego, Suskiego lub Gosiewskiego do podchorążych maszerujących na Belweder. Bliżej im do chłopów z widłami, zaczajonych w zasadzce na Kozaków podczas powstania styczniowego. Tak, czy inaczej – są po dobrej stronie.

W historii Polski ostatnich trzech stuleci zawsze było tak, że to mniejszość porywała do walki (często, przyznajmy, beznadziejnej) większość. Zapewne na takiej obserwacji oparł swoje opinie Rymkiewicz. Tutaj bowiem podobieństwo PiS do „romantycznych bohaterów” jest spore. Niewielka partia wygrała wybory i zaczęła coś całkiem nowego w publicznej dyskusji (znaczy się, „ugryzła żubra w dupę”).

Mickiewicz w „Dziadach” pisał:

Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

Rzecz w tym, iż w Polsce jest dokładnie odwrotnie. Ogień zawsze pali się na cienkiej, zewnętrznej warstwie. Przekonali się o tym chociażby owi podchorążowie, gdy idąc przez Warszawę oglądali zamknięte okiennice i ludzi uciekających przed nimi w panice. Polaków trudno zainteresować walką o własne interesy. PiS to się udało.

Jeśli chodzi o najszerzej omawiane podobieństwo do piłsudczyków to oglądając najnowsze sejmowe relacje, gdy wszyscy już dyszą nienawiścią do PiS, partia ta jest niczym „pierwsza kadrowa”. Ta uciekająca z Kielc do Galicji po nieudanej próbie wywołania powstania. Legioniści przekonali się jak trudna walka ich czeka, a pierwsze marzenia posypały się w gruzy. Lecz to dopiero początek. Z pieśnią na ustach trzeba nadal robić swoje:

O, ile męk, ile cierpienia,
O, ile krwi, wylanych łez,
Pomimo to nie ma zwątpienia,
Dodawał sił wędrówki kres.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka