Czy partia gwałcicieli i skinheadów jest w stanie dostać się do Sejmu? Cóż, w naszej polityce wszystko jest możliwe, jednak ostatnie sondażowe wyniki „Ligi i Samoobrony” budzą pewne nadzieje na szczęśliwe (dla Polski) zakończenie kariery Leppera, Giertycha i całej ich ferajny.
Przerażona zwierzyna nawet zraniona i otoczona przez łowcze psy nie chce się rozstawać z życiem. Tak samo LiS resztkami sił gryzie na wszystkie strony. Oczywiście ktoś może uznać, iż Roman Giertych bronił dziś państwa prawa, a nie sejmowego mandatu… Moim zdaniem jednak kolejny raz mamy przykład wpływu sondaży na strategię polityków.
Liderzy LiS (a zwłaszcza LPR) wiedzą, że szanse ich partii na sukces w kolejnych wyborach maleje z każdym dniem. I nic w tym dziwnego. Trudno wyobrazić sobie, co może przekonać ludzi do głosowanie na „Ligę i Samoobronę”. Hasło „my nie rządziliśmy” jest nie aktualne. Dalszy populizm zahaczał będzie o groteskę. Programu nie ma, bo przecież nigdy nie było. Media, nawet już opozycyjnemu LiS, sprzyjać nie zamierzają. Wręcz odwrotnie – szeroko donoszą o kompromitującej Samoobronę „seksaferze” i kolejnych nazistowskich wybrykach wszechpolaków.
Giertych i Lepper, jeśli nie oderwali się od rzeczywistości, muszą wiedzieć, że przewodzą partiom budzącym coraz większe obrzydzenie. Wiedzą również, iż upadku nie da się powstrzymać. Dlatego jedyne co im pozostaje to szarpać się, wyć, gryźć. Szkoda tylko, że ten LiS nie zdycha gdzieś w głębi puszczy, a w polskim Sejmie.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)