Jedną z rzeczy, która najbardziej mnie irytuje w obecnych dyskusjach na temat „sprawy Kaczmarka” jest zarzucanie PiS działanie w sposób niemoralny i stosowanie zasady „cel uświęca środki”. Oczywiście, polityka PiS często faktycznie jest niezbyt etyczna, a jej środki dobierane wyłącznie pod kątem skuteczności. Lecz dzięki temu właśnie PiS może wygrywać.
Polska prawica zawsze miała jeden, poważny problem – nie potrafiła działać na chłodno, z wyrachowaniem. A to podstawa sukcesu w polityce. Przez kolejne lata duża część wywodzących się z „Solidarności” polityków, moralnie bez wątpienia górujących nad postkomunistami, nie była w stanie objąć faktycznej władzy nad państwem. Byli zbyt miękcy, zbyt naiwni, a może zbyt zadufani w sobie – nie ważne. Ważne jest to, że pod względem politycznego sprytu przeciwnicy z tzw. lewicy wyprzedzali ich o lata świetlne.
Bracia Kaczyńscy nie stanowili tu wyjątku. Jednak gdy trafili na absolutny polityczny margines wzięli się zapewne za naukę. I przeczytali nie tylko „Księcia”, ale także książki z psychologii społecznej oraz marketingu politycznego (tylko za public relations się chyba, niestety, nie zabrali).
Bogatsi o tę wiedzę Kaczyńscy wprowadzili do polityki polskiej prawicy nową jakość – coś, co nazwijmy (z braku lepszego określenia) makiawelizmem. Uniwersalne zasady sterowania ludźmi i sprawowania władzy sprawdziły się w naszym kraju nadzwyczaj dobrze. Ci, którzy do tej pory posiadali w Polsce monopol na bezwzględność, cynizm i amoralność (czyli podstawy skutecznej polityki) wpadli w uzasadniony popłoch.
Nagle bowiem prawica przestała być grupą naiwnych misiów. Nagle, w postaci Prawa i Sprawiedliwości stała się groźnym wrogiem, którego trzeba zniszczyć wszelkimi dostępnymi środkami. W ten sposób wywiązała się walka, którą możemy oglądać na ekranach telewizorów.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)