Kiedyś, na zajęciach z etyki, wykładowca zadał nam takie pytanie:
- Wzięlibyście łapówkę?
Po chwili milczenia padły (brzmiące nieco niepewnie) odpowiedzi:
- Skądże…
- Nigdy…
- Nie, nie, nie…
Na moment znów zapadło krępujące milczenie, aż w końcu odważna osoba głośno wypowiedziała myśli studentów:
- Ale… jak duża ta łapówka?
- No, powiedzmy dziesięć tysięcy – odparł pan doktor.
- Dolarów? – zaciekawił się ktoś.
- Złotych.
- A to nie, nie! – etyczni studenci przecząco pokiwali głowami.
- A gdyby tak… - kontynuował wykładowca – zaoferowano wam sto tysięcy złotych?
- To też nie!
- A więcej? Trzysta, albo pół miliona?
Tu już było więcej wątpliwości. W końcu jednak, ufni w swą moralną siłę młodzi adepci nauk politycznych uznali, że i takie sumy ich by nie skusiły. „Po co ryzykować karierę i dobre imię?”, motywowali swoją postawę. „Czasem uczciwość także popłaca”.
- A milion? – naukowiec spojrzał wyczekująco na swoich uczniów.
- Ja bym wziął! – krzyknął ktoś od razu.
- Ja też!
- Pewnie!
- I ja! – kolejne ręce wędrowały w górę. Po chwili okazało się, że wszyscy studenci na sali są gotowi wziąć odpowiednio wysoką łapówkę.
Wykładowca przeciągnął wzrokiem po tej zdemoralizowanej grupie ludzi, po czym rzekł:
- I bardzo słusznie! Przecież tyle możecie nie zarobić prze całe życie. Pamiętajcie, powyżej miliona nie ma etyki.
***
Duch poprzedniej kadencji Sejmu – komisja bankowa (a raczej byli członkowie tejże) chcą postawić przed sądem Leszka Balcerowicza (jakby jeszcze tego nam brakowało). Według ujawnionych, skąpych informacji miał on jakoby brać łapówki podczas prezesowania NBP. Nie wiadomo jakie to sumy miałby przyjąć. Jedyna podawana to czterdzieści tysięcy złotych.
Pomijam, czy te oskarżenia mają jakieś faktyczne podstawy. Ale czterdzieści tysięcy? Za zgodę na gigantyczną transakcję? Dla jednego z najsłynniejszych Polaków? Wówczas szefa NBP, który zarabia zapewne setki tysięcy na zagranicznych wykładach? Nie bądźmy śmieszni.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)