W wypowiedzi Kwaśniewskiego dla „Vanity Fair” zastanowiło mnie najbardziej nie to, czemu kolejny polski polityk z taką lubością obsmarowuje za granicą własny kraj (bo do tego jesteśmy już przyzwyczajeni), lecz sposób argumentacji byłego prezydenta. Stwierdził on bowiem, iż PiS wspierają „ludzie przegrani”.
Prawo i Sprawiedliwość poparło w ostatnich wyborach 27 procent głosujących. Obecnie, analizując wszystkie sondaże, partia ta może liczyć na podobne poparcie. Tak więc ci przegrani to około 3 milionów ludzi – niemal jedna dziesiąta populacji. A mówimy tylko o tych chodzących na wybory.
Okazuje się, że efektem dziesięcioletniej kadencji prezydenta Kwaśniewskiego było stworzenie w Polsce wielomilionowej grupy ludzi, którzy ponieśli życiową klęskę (przynajmniej zdaniem niedawnego „prezydenta wszystkich Polaków”). To dla polityka raczej wątpliwy sukces. Dlaczego więc postanowił się nim chwalić?
Może zamierza przekuć klęskę w zwycięstwo i przeprowadzić przed nowymi wyborami awangardową kampanię polegającą na mówieniu obywatelom bolesnej prawdy? Slogan lokomotywy wyborczej LiD będzie brzmieć: „Kwaśniewski: jesteście przegrani!”


Komentarze
Pokaż komentarze (4)