Donald Tusk w swojej gnieźnieńskiej przemowie stwierdził, iż młodzi Polacy wyjeżdżają na Wyspy Brytyjskie, gdyż mają dosyć rządów PiS. To ostatnio dość popularna opinia. Fakt jej bezsensowności nie ma znaczenia dla różnych polityków, dziennikarzy i tzw. ekspertów.
Nie piszę tego jako zwolennik PiS, tylko człowiek uważający siebie (może niezbyt skromnie) za potrafiącego czasem logicznie myśleć. Fala wyjazdów ruszyła zaraz po naszym wstąpieniu do UE, w maju 2004 roku. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość objęło władzę ponad rok później.
Oczywiście, przez kolejne dwa lata partia ta zrobiła niewiele (a w zasadzie nic), by poprawić sytuację najmłodszego pokolenia Polaków. Równocześnie nie ma jednak żadnych dowodów na poparcie tezy, iż pod inną władzą nasz kraj opuszczałoby mniej obywateli. To bardzo odważna teza, ale niewykluczone, że funt byłby dużo mocniejszy od złotówki, nawet gdyby PiS nie rządził Polską od 2005 roku.
Przyjmijmy jednak, że lider Platformy ma rację. Słowa Tuska zostaną sprawdzone 21 października. Wtedy to emigracja będzie mogła pokazać, że faktycznie z Polski wygnało ich Prawo i Sprawiedliwość. Dwieście tysięcy ludzi ustawi się przed konsulatami w Wielkiej Brytanii. Sto tysięcy – w Irlandii. Ich głosy zmiażdżą PiS w okręgu warszawskim i przyczynia się do zwycięstwa PO w całej ojczyźnie.
A teraz zapomnijmy o słowach Tuska i znów spójrzmy w przyszłość. Co teraz widać? Przed konsulatami – pusto. W pubach – tłoczno od Polaków. Tak właśnie będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)