„Fakty TVN” zaprezentowały wczoraj materiał o grupach rekonstrukcyjnych, czyli ludziach przebierających się w mundury różnych historycznych armii i biegających po polach dawnych bitew. Bardzo interesujący sposób spędzania wolnego czasu, moim zdaniem. Jednakże wczoraj najciekawsza była okoliczność, która skłoniła dziennikarzy TVN do podjęcia akurat tego tematu.
Otóż 16 września w Rzeszowie odbył się festyn, którego głównym punktem była rekonstrukcja wkroczenia oddziałów Armii Czerwonej w 1944 roku. Część miejskich radnych zwracała uwagę na pewną niestosowność organizowania przez Rzeszów takich obchodów dzień przed rocznicą innej ważnej operacji sowieckich żołnierzy. Eseldowski zarząd miasta stwierdził jednak (czemu mnie to nie zdziwiło?), że przecież 16 września 1944 dokonało się „wyzwolenie Rzeszowa” i nie ma powodu, by tego faktu hucznie nie świętować.
Tak więc wczoraj starły się przebrane za Niemców polskie grupy rekonstrukcyjne, z przebranymi za Sowietów Słowakami. I naprawdę, nie uważałbym tego za coś wyjątkowo niestosownego i nie pisałbym tego tekstu, gdyby nie podsumowująca refleksja reportera „Faktów”: Ubierający się w mundury Wehrmachtu członkowie grup rekonstrukcyjnych często oskarżani są o propagowanie faszyzmu. Wynik bitwy pokazał, że są od tego dalecy.
Z tego sformułowania można wysnuć dwa wnioski. Po pierwsze, gdyby odtwarzano bitwę wygraną przez Niemców, to już by było propagowanie faszyzmu. Po drugie, ukazywanie zwycięstw Sowietów propagowaniem niczego nie jest.
Kolejny raz możemy się przekonać, jak wielkim sukcesem Stalina był 22 czerwca 1941 roku. Tego dnia komunizmowi odpuszczono wszystkie zbrodnie dokonane od 1917. Nagle czystki, gułagi, mordy na Polakach i wielu innych narodach przestały być ważne. Sowieccy „żołnierze wolności” ponieśli sztandar wyzwolenia przez Europę.
W 1944 razem z oddziałami Armii Czerwonej o Rzeszów biły się jednostki AK. Po walce, tak jak wszędzie indziej, zostały one rozbrojone i zesłane na Kołymę. Ciekawe, czy to wydarzenie również zostało zrekonstruowane? Raczej nie, ale możliwe, iż wielu widzów uznałoby to za niezbędną cenę „wyzwolenia”. Przecież tak właśnie wyglądała wolność przyniesiona nam przez wschodnich braci. I w 1944, i w 1939.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)