Rybitzky Rybitzky
48
BLOG

Danzig

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 33

Było jeszcze ciemno, gdy rankiem, 5 października 1939 roku na poligon gdańskiej policji na Zaspie przyjechały dwie ciężarówki. Jak opowiadał naoczny świadek: eskorta SS wyprowadziła trzydziestu ośmiu mężczyzn, którzy byli skrępowani za ręce w czwórki. Wśród nich znajdował się chłopak w mundurku i płaszczu polskich gimnazjalistów. Z ubioru pozostałych wynikało, że są urzędnikami Poczty Polskiej w Gdańsku. Grupę tę ustawiono o kilkanaście kroków przed nami, po czym do niej podeszli kapelan z towarzyszącym mu oficerem i Pauly ze swoim poprzednikiem. Oficer odczytał wyrok, którego treść, jak zdążyłem zapamiętać, brzmiała następująco: "W imieniu prawa skazani zostali na karę śmierci przez rozstrzelanie urzędnicy Poczty Polskiej w Gdańsku za zbrojny opór przeciwko ludności cywilnej". Wyrok niezwłocznie wykonał oddział kilkudziesięciu niemieckich żołnierzy.

Miesiąc wcześniej oddziały SS zdobyły po kilkunastu godzinach walk budynek broniony przez kilkudziesięciu polskich pocztowców. Polacy poddali się dopiero wtedy, gdy do piwnic, w których się schronili Niemcy wlali i podpalili benzynę. Warto dodać, iż skapitulować nie było łatwo. Pierwszego emisariusza z biała flagą esesmani zastrzelili, a drugiego spalili miotaczem ognia.

Podczas kampanii wrześniowej i później Polacy dokonali wielu czynów przekraczających wyobrażenie bohaterstwa. Jednak moim zdaniem nic nie oddaje lepiej charakteru II wojny światowej, niż właśnie obrona Poczty Polskiej. Grupa cywilów stawiła dzielny opór brutalnemu natarciu przeważających sił wroga. Wbrew wszelkim oczekiwaniom potrafiła prowadzić wielogodzinną walkę pośród ognia, pod gradem artyleryjskich pocisków.

Nie spotkała ich za to żadna nagroda poza bezimiennym grobem.

Dziś, 68 lat po egzekucji polskich pocztowców, Gdańsk świętuje. Urodziny Guntera Grassa, esesmana z dywizji „Frundsberg”. Ale nic dziwnego – przecież on zrobił dla tego miasta więcej, niż na przykład Erwina Barzychowska, która nigdy nie napisała żadnej książki. Nie mogła, bo w wieku dziesięciu lat została spalona żywcem podczas obrony poczty. Przez esesmanów, zresztą.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka